Blog o fotografii komunikacyjnej

Najnowsze

Jesienne kadry

Dziś zaczęła się kalendarzowa jesień. Część drzew ma już czerwono-złote korony, lecz większość ma to przed sobą. Ta pora roku to według mnie najlepszy czas na zdjęcia komunikacyjne. Złote drzewa same w sobie tworzą przyjemny krajobraz, więc stanowią też doskonałe tło i otoczenie dla pojazdów. Dzień niestety robi się coraz krótszy, więc i czasu na zdjęcia coraz mniej. Warto jednak wykorzystać chwile złotej polskiej jesieni i tworzyć w jej otoczeniu klimatyczne kadry. I to nie tylko przy dobrej pogodzie. Poranne mgły to także warunki sprzyjające ciekawym ujęciom zawierającym w sobie dozę tajemnicy. Jeśli chodzi o miejsca to oczywiście najlepiej wybrać te drogi i torowiska, które ciągną się pomiędzy drzewami. Ale przy dobrym kadrze nawet jedno drzewo wystarczy do utrwalenia typowego jesiennego klimatu.

Jeśli chcemy dodać naszym zdjęciom bardziej jesiennej barwy to wystarcza do tego prosty zabieg w programie graficznym. Używamy do tego opcji lub, jak to jest w PSie, warstwy dopasowania ‚Hue/Saturation’ (Barwa/Nasycenie).

Przesuwamy suwak barwy w lewo. Wszystkie kolory staną się cieplejsze, a zielonkawe liście staną się bardziej żółte.

Następnie malujemy pędzlem po masce, aby usunąć zmianę koloru tam, gdzie jest ona zbyteczna. I gotowe.

Udanych zdjęć!

Filtr połówkowy

Jednym z największych problemów fotografii jest zbyt mała rozpiętość tonalna matrycy aparatu, co w niesprzyjających warunkach oświetleniowych skutkuje przepalonym niebem. Dobrym sposobem przyciemnienia nieba na etapie robienia fotki jest filtr połówkowy szary. Jest to szkiełko przyczepiane do obiektywu, które na jednym brzegu jest ciemne, a następnie zbliżając się do środka przechodzi w przezroczystość.  Przez ciemniejszą część filtra wpada mniej światła przyciemniając elementy kadru. Kiedyś stosowano główne filtry kołowe, które przykręcało się na obiektyw, ale miały one kilka wad. Między innymi to, że przejście między gradientem, a przezroczystością znajdowało się zawsze w połowie kadru. Obecnie najczęściej stosuje się filtry systemu Cokin. System składa się przede wszystkim z 3 elementów:

  • Adapter o odpowiedniej średnicy, który przykręca się na obiektyw
  • Holder, który nakłada się na adapter i do którego wkłada się filtry
  • Filtry, które wkłada się do holdera (jednocześnie można włożyć 3 filtry)

Plusy tego systemu to możliwość ustawiania przejść gradientu na różnych wysokościach kadru, możliwość stosowania kilku filtrów bez winiety oraz sprawy ekonomiczne związane z tym, że do innego obiektywu trzeba kupować tylko inny adapter, a nie cały zestaw filtrów. Chiński zestaw systemu Cokin z jednym filtrem można kupić już za mniej więcej 50 zł. Oryginalne filtry są trochę droższe. Minus chińskich szarych filtrów połówkowych jest to, że nie są do końca neutralne jak to powinno wynikać z definicji filtra szarego. Oznacza to, że zdjęcia w przyciemnianym miejscu dostają pewnego zabarwienia, zazwyczaj czerwonego.

 

Przy brzydkiej pogodzie można także urozmaicać zdjęcia stosując kolorowego filtry połówkowe.

Podsumowując, filtr połówkowy nie jest drogim dodatkiem do zestawu fotograficznego, lecz zazwyczaj poprawia jakość ujęcia. Niestety po raz kolejny większość użytkowników cyfrówek jest poszkodowana tym, że ich aparaty nie posiadają gwintu do wkręcania filtrów lub średnica tego gwintu jest za mała na system Cokin. Pozostali jednak powinni zastanowić się nad kupnem filtru.

 

Panoramowanie

Panoramowanie jest jednym ze sposobem fotografowania obiektów w ruchu. Technika ta stosowana jest zazwyczaj przy rajdach samochodowych, wyścigach kolarskich itp., ale z powodzeniem można jej używać tworząc dynamiczne ujęcia z pojazdami komunikacji miejskiej lub ich częściami. Kluczem tej techniki jest śledzenie ruchu pojazdu robiąc zdjęcie na stosunkowo długim czasie naświetlania.
Jak technicznie wykonać takie ujęcie? Zacznijmy od ustawień aparatu. Czas naświetlania potrzebny do tego, aby uchwycić ruch zależny jest od kilku czynników, na które składa się prędkość pojazdu, jego odległość od nas oraz płaszczyzna poruszania się. Zazwyczaj jest to czas do 1/4 s do 1/40 s. Aby przy takim czasie zdjęcie nie było prześwietlone, należy ustawić bardzo wysoką wartość przesłony, czyli ok. f/22, a ISO na najniższe możliwe. Następnie ustawiamy się. Można zauważyć prawidłowość polegającą na tym, że im ostrzejszy jest kąt naszego ustawienia w stosunku do osi ruchu pojazdu oraz im bliżej się ustawimy tym mniejsza część pojazdu będzie ostra. Oznacza to, że, aby cały pojazd był ostry powinniśmy się ustawić w miarę prostopadle to osi ruchu i to w pewnej odległości. Nadszedł czas na samo wykonanie panoramowania. Tutaj ważna jest płynność przesuwania obiektywu wraz z ruchem pojazdu oraz jego dokładne śledzenie. Aby zwiększyć płynność należy zacząć obracać się jeszcze przed wyzwoleniem migawki, a zakończyć obrót już po jej zamknięciu. Natomiast przy śledzeniu pojazdu pomoże nam obranie jakiegoś punktu na p0jeździe i pilnowanie, aby punkt ten był cały czas w tym samym miejscu kadru.

Oczywiście nie zawsze udaje się wykonać poprawne ujęcia, a czasem zaskakują one nawet autora, ale przy odrobinie szczęścia możemy stworzyć dynamiczne i niepowtarzalne kadry.

 

Linie muzealne w Polsce

Zaczęły się wakacje. Wielu z nas zapewne wykorzysta ten czas do podróżowania w celach fotokomunikacyjnych. Wakacyjne odwiedziny większych miast są także dobrą okazją to sfotografowania i przejechania się zabytkowym taborem, ponieważ w tym właśnie okresie wielu przewoźników uruchamia linie historyczne, czyli specjalne linie obsługiwane taborem zabytkowym. Jest to wspaniała okazja do wyjątkowych kadrów, które mogą wyglądać jakby były zrobione kilkadziesiąt lat temu.

Poniżej przedstawiam spis linii historycznych wraz z odnośnikiem do szczegółów ich dotyczących:

  • Warszawska Linia Turystyczna „T”

Choć linia T teoretycznie kursuje od 19 maja do 30 września to zabytkowe wagony można na niej spotkać od 7 czerwca do 2 września przez wszystkie weekendy i święta. Trasa wiedzie jednokierunkowo od Placu Narutowicza przez Dworzec Centralny, Rondo Starzyńskiego, Muzeum Powstania Warszawskiego do Placu Narutowicza.

Więcej na: www.kmkm.waw.pl/index.php/wiadomoci/488-tetka-2012-informacja

  • Krakowska Linia Muzealna „0”

Zabytkowy tramwaj można sfotografować w Krakowie w każdą niedzielę wakacji szkolnych na 2 trasach wariantowych: Muzeum Inżynierii Miejskiej – Cichy Kącik oraz Muzeum Inżynierii Miejskiej – Kopiec Wandy wiodącą przez Nową Hutę. Dodatkowo 22 lipca, 15 sierpnia oraz 2 września można będzie także sfocić zabytkowy autobus kursujący na jednej ze zwykłych linii miejskich.

Więcej na: www.muzealna.org

  • Poznańskie Linie Historyczne„0”, „0N”, „100”

Poznań posiada najbogatszą ofertę linii historycznych. Oprócz wakacji, zabytkowe pojazdy można spotkać także w maju, czerwcu i wrześniu.  Tramwajowa linia „0” kursuje we wszystkie weekendy od pętli Gajowa do pętli Piątkowska. Jedyna w Polsce nocna linia historyczna „0N’ kursuje tylko w soboty od pętli Gajowa poprzez ulice Królowej Jadwigi, Św. Marcin, Małe Garbary do pętli Gajowa. Natomiast linia „100” obsługiwana jest zabytkowym taborem autobusowym, a kursy odbywają się między Starym Zoo, a Nowym Zoo.

Więcej na: www.kmps.org.pl/linieturystyczne/

  • Śląska Tramwajowa Linia Turystyczna „0”

Na Śląsku linia historyczna obsługiwana jest jednym składem N+4ND. Kursuje do końca września w niedziele i święta od pętli Katowice Koszutka Słoneczna do pętli Chorzów Stadion Śląski. Jest to linia robiąca najwięcej kółek, bo aż 9 (z odjazdami co godzinę).

Więcej na: www.kmtm.org.pl/index.php?what=turystyczna

  • Łódzka Linia Turystyczna „43”

W Łodzi zabytkowy tabor można spotkać na jednej z brygad linii 43. Jest to bardzo klimatyczna trasa wiodąca daleko poza granice miasta i należąca zarazem do jednej z najdłuższych w Polsce. Zabytkowy tabor kursuje w niedziele i święta.

Więcej na: www.kmst.mpk.lodz.pl/zerowka/index.htm

  • Gdański Tram Tour

W Gdańsku w każdy weekend kursują 2 pojazdy zabytkowe na 2 różnych liniach. Konstal N kursuje z centrum do Opery Bałtyckiej, a Konstal 102Na z Centrum do Latarnii Morskiej.

Więcej na: www.zkm.pl/tramtour-2012

  • Gdyńska trolejbusowa linia ‚326’

Jedyna w Polsce historyczna linia trolejbusowa kursuje do końca października w niedziele i święta na trasie Orłowo SKM – Grabówek SKM. Obsługiwana jest jednocześnie dwoma z trzech zabytkowych trolejbusów będącym we floce PKT Gdynia.

Więcej na : www.zkmgdynia.pl/?mod=wiadomosci&id=17&lang=pl

  • Szczecińska Linia Turystyczna „0”

Zabytkowy tabor w Szczecinie kursuje w każdą niedzielę na linii „0” na trasie Dworzec Główny- Pomorzany przez Plac Grunwaldzki.

Więcej na: www.mkm.szczecin.pl/news/1340717505,Rusza-zerowka

  • Bydgoska Linia Turystyczna „10”

Zabytkowe tramwaje w Bydgoszczy kursują na specjalnej linii „10” w każdy weekend między pętlami Babia Wieś i Las Gdański.

Więcej na: hwww.zdmikp.bydgoszcz.pl/index.php/pl/aktualnosci/386-dziadek-herbrand-i-czerwona-enka-juz-niedlugo-wyjada-na-wakacyjna-qdziesiatkeq

Jak widać, oferta linii specjalnych w Polsce jest bardzo bogata. Trasy wiodą zazwyczaj najbardziej fotogenicznymi i klimatycznymi odcinkami sieci dając możliwość uchwycenia kadrów przypominającym te ze słusznie minionej epoki. Aby jednak zdjęcie rzeczywiście potrafiło cofnąć nas o kilkadziesiąt lat wstecz należy starać się jak najbardziej zminimalizować elementy, które świadczą o współczesności. Są nimi zazwyczaj samochody i sygnalizacja świetlna. Dodatkowo można zastosować obróbkę stylizującą zdjęcie na starsze. Kilka przykładów takiej obróbki zostało opisane we wpisie ‚Postarzanie zdjęcia’.

 

HDR

Jednym z największych problemów fotografii jest mniejsza rozpiętość tonalna matrycy, czy kliszy niż ludzkiego oka. Oznacza to, że zakres świateł i cieni jaki widzimy, nie jest możliwy do uchwycenia przy pomocy aparatu fotograficznego. To właśnie z tego powodu musimy borykać się z problemem prześwietlonego nieba. Czy jest sposób, żeby temu zapobiec? Niezawsze. Jest jednak zabieg, który w części przypadków pozwoli nam ominąć sprzętowe ograniczenia. Jest to tworzenie zdjęć HDR (High Dynamic Range), czyli obrazów o podwyższonej rozpiętości tonalnej.

Jak tworzy się zdjęcia HDR? Tak naprawdę zdjęcia takie tworzy program. Ale potrzebuje on zdjęć wsadowych. Musimy więc najpierw zrobić kilka zdjęć różniących się od siebie jasnością. Zazwyczaj są to 3 zdjęcia: normalnie naświetlone, niedoświetlone i prześwietlone.  Jeśli chodzi o różnice w jasności zdjęć to często używa się pojęcia działki przesłony (EV). 1 EV odpowiada różnicy między jedną działką przesłony (np. f/4.0 a f/5.6 lub f/5.6 a f/8). Każda kolejna przesłona różni się od poprzedniej mniej więcej o pierwiastek z 2. Jednej działce przesłony odpowiada także dwukrotna zmiana ISO lub czasu naświetlania. Oznacza to, że otrzymamy tak samo naświetlone zdjęcie przy czasie naświetlania 1/200 s i f/4.0 jak przy ustawieniu 1/100 s i f/5.6. Tyle z trudnej arytmetyki :). Zdjęcia składowe do HDR różnią się od siebie zazwyczaj o 1 lub 2 EV zależnie od kontrastu w kadrze. Więc jeśli chcemy zrobić 3 ujęcia różniące się o 2 EV i ustawiamy przesłonę np. na f/8 i ISO na 100 to przykładowe czasy naświetlania, które potrzebujemy to:

  • Zdjęcie normalne – 1/400 s
  • Zdjęcie niedoświetlone – 1/1600 s
  • Zdjęcie prześwietlone – 1/100 s

Na szczęście większość aparatów ma zautomatyzowany proces robienia 3 różniących się jasnością zdjęć, a nazywa się on Bracketing. Wybieramy tam tylko różnice EV jaką potrzebujemy (zazwyczaj możliwy jest zakres od 1/3 EV do 2 EV). Jeśli nie mamy ustawionego trybu manualnego to aparat sam pomierzy sobie czas naświetlania przy zdjęciu normalnie naświetlonym i w sumie przy 3 naciśnięciach migawki zrobi 3 ujęcia, które posłużą nam jako zdjęcia składowe.

Ważne, żeby wszystkie ujęcia przedstawiały dokładnie to samo dlatego nieodłącznym elementem robienia zdjęć składowych jest użycie statywu. Dodatkowo, aby uniknąć drżenia statywu, czy jego poruszenia pomiędzy ujęciami, warto użyć samowyzwalacza lub pilota.

Mamy zdjęcia. Co dalej? Musimy wrzucić je do jednego z programów zajmującego się tworzeniem HDR. Najbardziej popularny obecnie program to Photomatix, ale z powodzeniem można stosować programów opisanych na końcu. Wybieramy zdjęcia, następnie w zależności od programu ustawiamy sposób w jaki ewentualne minimalne różnice między kadrami miałyby zostać zniwelowane i akceptujemy wszystko czekając na przetworzenie zdjęć. Następnie w programie Photomatix dostajemy obraz, z którym nie możemy zrobić tak naprawdę nic. Cała zabawa zaczyna się po kliknięciu przycisku Tone Mapping. Dostajemy wtedy zdjęcie HDR wraz z masą suwaczków, gdzie regulujemy efekt. Ustawienie suwaków zależne jest od tego jaki efekt chcemy uzyskać.

Może być to obraz naturalny, gdzie na pierwszy rzut oka ciężko stwierdzić, czy to HDR. Jest to po prostu zdjęcie pozbawione prześwietleń i niedoświetleń, czyli pokazujące świat mniej więcej tak jak ludzkie oko.

Może być to także obraz, który przede wszystkim ma przykuwać oko detalami i mikrokontrastami.

Jednak szczególnie w takim przypadku bardzo łatwo przesadzić i stworzyć coś niezbyt ładnego.

Duża rozpiętość tonalna ładnie prezentuje się na zdjęciach czarno-białych, dlatego po utworzeniu HDRa warto czasem obejrzeć efekt w czerni i bieli.

Nawiązując do tego co pisałem na początku, HDR nie jest techniką, którą zawsze można zastosować. Zazwyczaj przeszkodą jest to, że nie mamy przy sobie statywu. W przypadku fotografii komunikacyjnej dużym utrudnieniem jest to, że fotografowany obiekt jest w ruchu. A nie da się zrobić kilku takich samych ujęć jadącego pojazdu w tym samym miejscu. Natomiast ujęcia z przystanku, peronu itp. nie należą do zbyt atrakcyjnych. Pozostaje wtedy technika FHDR (False HDR). Jest to utworzenie obrazu HDR z jednego tylko zdjęcia składowego w formacie RAW. Można to zrobić na 2 sposoby:

  • Wywołać z jednego RAWu 3 zdjęcia JPG różniące się od siebie tylko i wyłącznie ekspozycją, czyli jasnością. Następnie wrzuca się takie zdjęcia jako składowe i reszta już przebiega tak samo jak przy normalnej technice HDR.
  • Wrzucić RAW do jednego z niżej wymienionych programów i od razu cieszyć się zabawą z suwakami

Plusem FHDRa jest brak potrzeby użycia statywu oraz możliwość obróbki zdjęć z obiektami w ruchu. Minusem natomiast niższa końcowa rozpiętość tonalna oraz zwiększone szumy.

Znane mi programy, które całkiem nieźle spisują się z tworzeniem FHDRów z jednego pliku RAW to:

  • Nik Software HDR Efex Pro – jest to dość rozbudowany plugin do Photoshopa, który posiada wiele presetów i wiele możliwości ich modyfikacji, także miejscowej.
  • Machinery HDR Effects – polski i dość tani program także posiadający sporo presetów. Ma także bliźniaczy program Machinery Natural HDR do naturalnych efektów.
  • Dynamic-Photo HDR – tu akurat żadnych presetów się nie znajdzie, ale mała ilość suwaczków czyni go chyba najprostszym w obsłudze

Poniżej przedstawiam małe porównanie efektu jaki można otrzymać wymienionymi programami.

Podsumowując HDR jest to zabieg dość efektowny jednak przy nadmiernym używaniu lub przesadzaniu z ustawieniami może bardziej zepsuć niż ulepszyć ujęcie. Poza tym po prostu nie zawsze pasuje. Według moich obserwacji uważam, że między innymi warto go stosować do kadrów z częściowo zachmurzonym niebem oraz do kadrów, które zawierają elementy, których fakturę warto uwypuklić.

Komunikacja rybim okiem

Jednym ze sposobów utrwalania świata w inny niż standardowy sposób jest obiektyw fisheye, czyli tzw. rybie oko. Jego kąt widzenia po przekątnej wynosi 180 stopni, a spora dystorsja równa ok. 30% daje nietuzinkowe kadry, niemożliwe do uzyskania innymi sposobami. Najbardziej popularnym obiektywem z rodziny fisheye jest w pełni manualny Samyang 8 mm f/3.5. Jego cena to niecały 1000 zł. Czy świat widziany rybim okiem jest wart tej ceny? To zależy jak bardzo nam się spodoba. Dla mnie ten obiektyw należał zawsze do grona ‚must have’.  Oczywiście do jego działania niezbędna jest lustrzanka i tego niestety przeskoczyć się nie da. Ale jeśli stać nas na szkło w takiej cenie to pewnie lustrzanka jest już w naszym posiadaniu.

Choć rybie oko najlepiej nadaje się do architektury, krajobrazów i wnętrz to z powodzeniem można używać go do fotografii komunikacyjnej. Oprócz dużego pola widzenia i sporej dystorsji fisheye daje nam jeszcze możliwość uzyskania innego fajnego efektu, a mianowicie przerysowania. Jest to wrażenie, że obiekt znajdujący się na pierwszym planie (w naszym przypadku pojazd) jest większy od obiektów na dalszym planie. Bawiąc się jednak kadrem należy pamiętać, że tak duże pole widzenia to w pewnych przypadkach utrudnienie, ponieważ kompozycja jest tutaj bardzo ważna, a ciężko zapanować nad wszystkimi elementami kadru. Z pomocą przychodzi wtedy wykadrowanie niechcianych elementów na etapie obróbki.

Oczywiście rybie oko także ma swoich zwolenników i przeciwników. Ci drudzy często twierdzą, że jest to chwilowa zabawka, szybko się nudzi, a modyfikując kształty i rozmiary pojazdu, pozbawia zdjęcia charakteru dokumentacyjnego. Dla mnie jednak fotografowanie przy pomocy tego obiektywu wciąż jest frajdą, a używam go już dość długo i często. Co do drugiego zarzutu to spośród setek zwykłych zdjęć lepiej zobaczyć coś pokazanego w inny sposób, a standardową dokumentację można zostawić innym lub po prostu na chwilę zmienić obiektyw.

Tramwajowy Kraków

Nadszedł czas na kilka miejscówek z Grodu Kraka. Miasta z dość różnorodnym taborem, którego dużą część tworzą zachodnie używane wagony i różnego typu ich przeróbki. Do dyspozycji jest tutaj wiele plenerów. Od staromiejskich kadrów do ujęć w zielonym buszu.

1) Podróż zaczniemy tuż przy dworcu. Tutaj możliwe do wykonania jest zdjęcie z jednym z symboli Krakowa w tle – Barbakanem.

2) Staromiejski charakter można nadać zdjęciu także na Placu Wszystkich Świętych.

3) Przesuwając się na zachód można trafić na torowisko w ciągu al. 3 maja. Biegnie ono wzdłuż zadrzewionych terenów okolic Błoń i Parku Jordana i jest dobrym miejscem do zielonych ujęć, szczególnie z długą ogniskową.

4) Kierując się na północ miasta, między Dworcem Towarowym, a przystankiem Prądnicka, przejeżdża się wiaduktem tramwajowym mieszczącym się nad linią kolejową. Tramwaje zjeżdżające z tego wiaduktu także mogą ciekawym motywem do zdjęć.

5) Wracając w stronę dworca warto przejechać się jedynym w Polsce tunelem premetra. Na przystanku Politechnika znajdującym się w tunelu także znaleźć można fajne ujęcia.

6) Na granicy Podgórza i Kazimierza znajduje się Most Piłsudskiego, który swoją konstrukcją wręcz zmusza do fotek.

7) Most ten stanowi także tło do najbardziej wymagającego kadru w tym wpisie. Przyjemne ujęcie będące jakoby kwintesencją Krakowa można wykonać ze zbocza Parku Bednarskiego znajdującego się w Podgórzu. Jednak wymaga to szukania luki między gałęziami.

8) Innym mostem o interesującej konstrukcji jest Most Kotlarski. Jest jednak trudniej dostępny z uwagi na wydzielone i niedostępne z chodnika torowisko. Mimo to tramwaje wyjeżdżające z mostu można ciekawie przedstawić na tle budowli.

9) Przenieśmy się teraz do krainy zapuszczonych tras i szerokich ulic, czyli Nowej Huty. Jednym z przykładów takiej zarośniętej i klimatycznej trasy jest torowisko wzdłuż ulicy Ujastek Mogilski.

10) Na trasie w kierunku Wzgórz Krzesławickich znajdują się wiadukty tramwajowe, gdzie torowisko przybiera formę splotu. Na pewno jest to interesujący element fototramwajowej wycieczki po Krakowie.

Na koniec tradycyjnie mapa miejscówek na schemacie, który można pobrać ze strony:  www.mpk.krakow.pl/pl/mapki-komunikacyjne/.

Odszumianie

Gdy robimy zdjęcia używając wysokiej czułości ISO albo gdy podczas obróbki mocno wyostrzamy kadr lub wyciągamy detale z cieni, często naszym oczom ukazuje się szum. Jest to odpowiednik ziarna znanego z fotografii analogowej i zazwyczaj nie jest zbyt pożądany. Tak naprawdę ciężko zupełnie pozbyć się szumu w procesie obróbki. Postaram się pokazać jednak jak zmniejszyć jego inwazyjność na naszej fotce, ale nie spowodować, że kadr będzie wyglądał sztucznie i niewyraźnie.

Przykładowe zdjęcie nie wygląda strasznie w takim rozmiarze w jakim jest tu publikowane. W większej rozdzielczości przeszkadzają już jednak zaszumione powierzchnie. I nimi zajmiemy się w tym mini tutorialu.

Wrzucamy zdjęcie do programu, kopiujemy warstwę i aplikujemy filtr ‚Redukcja szumu’.

Następnie odpowiednimi suwakami regulujemy moc odszumienia. Według mnie najlepiej dążyć do tego, aby szum nie raził w oczy, ale też nie powstał totalnie rozmyty obraz. Jeśli potrzebujemy bardzo mocnego odszumienia w miejscu, gdzie nie ma detali (np. na niebie) to możemy użyć filtru ‚rozmycia gaussowskiego’. Jeśli już zaakceptowaliśmy nasze ustawienia to kolejną ważną rzeczą jest selektywne użycie filtru w kadrze. Oznacza to po prostu włączenie maski na odszumionej warstwie, wypełnienia jej kolorem czarnym co zupełnie usunie efekt, a następnie miękkim białym pędzlem malowanie po masce w tych miejscach, gdzie odszumienie rzeczywiście jest potrzebne. Dobrze jest też ustawić różne krycie pędzla dla różnych elementów kadru, co pozwoli nam kontrolować moc rozmycia w różnych miejscach. Na zrzucie ekranu widać częściowe odszumienie daszka (po prawej jego stronie).

Poniżej przedstawiam jeszcze przykład odszumienia poszycia. Szum jest dużo mniej widoczny, ale widać także fakturę powierzchni. Krawędzie zostają krawędziami, a nie rozmydlonymi paskami.

Poranna rura

Używany wśród części komunikacyjnych fotografów termin ‚poranna rura’ oznacza fotografowanie wcześnie rano tuż po wschodzie słońca. Obecnie słońce pokazuje się nad horyzontem ok. godziny 5.30 i jest to dobry czas, aby zacząć robić foty.

Oczywiście wyjście z domu o takiej porze wymaga pewnego poświęcenia, szczególnie w weekend. Większość osób musi po prostu wstać wcześniej niż zazwyczaj. Ja wolę noc spędzić towarzysko, obejrzeć wschód i od razu udać się na fotograficzne łowy. Większe lub mniejsze poświęcenie przy porannych fotach musi nam jednak zostać jakoś wynagrodzone.

Oto subiektywne zalety porannej rury :

  • Słońce świeci z innej strony niż przy standardowych południowych, czy popołudniowych zdjęciach. Pozwala to tworzyć unikalne kadry ze słońcem.
  • Tuż po świcie zaczyna się tzw. ‚złota godzina’, czyli światło jest ostre i ciepłe, tak samo jak przed zachodem słońca.
  • Klimat pustych ulic, szczególnie w weekend, wolnych od samochodów i pieszych.
  • Dla mnie osobiście dodatkową przyjemnością płynącą z ‚porannej rury’ jest możliwość obserwacji jak nowy dzień budzi się do życia.

Planując miejscówki na ‚poranną rurę’ warto znać pozycję słońca tuż po wschodzie. Pomocny jest przy tym program TPE opisany w innym poście.

      

 


					

Poznań w tramwajowym obiektywie

Poznań to miasto posiadające jedną z największych sieci tramwajowych. W talii MPK znajduje się dość pokaźna gama taboru. Od używanych na zachodzie GT6 i GT8, poprzez stopiątki, Combino i Tatry do modernizowanych Moderusów Alfa i Beta oraz nowiutkich Solarisów Tramino. W mieście bimb można znaleźć także kilka dobrych rozwiązań komunikacyjnych jak np. autobusowe dworce przesiadkowe, czy bezkolizyjna trasa Poznańskiego Szybkiego Tramwaju zbudowana prawie w całości w wykopie. Od niej zaczynamy naszą fotograficzną podróż.

1) Na trasie PST niewątpliwie wyróżnia się przystanek Lechicka/Plaza. Prowadzący do pobliskiej galerii, przyciąga oczy swoim barwnym i żywym charakterem i stanowi dobre tło dla pojazdu.

2) Również na trasie PST warto zwrócić uwagę na długą estakadę przebiegającą nad osiedlem, łąkami, a także trasą na Piątkowską.

 

3) I właśnie przenosimy się na pętlę Piątkowską. Wiata na przystanku początkowym oraz spore zadrzewienie dodaje jej klimatu.

4) Kilka przystanków za pętlą torowisko biegnie wzdłuż Parku Sołackiego i również swoim zadrzewieniem namawia do zdjęć.

5) Trasa na Piątkowską oraz PST łączą się w okolicach Mostu Teatralnego, który tak naprawdę jest wiaduktem. Z niego właśnie można złapać interesujące ujęcie z katedrą.

6) Następnie przenosimy się bardziej na wschód sieci. Podobne ujęcie z katedrą możemy zrobić na ulicy Wyszyńskiego przed rondem Śródka.

7) Przy tym rondzie znajduje się stacja początkowa Kolejki Parkowej Maltanka. Oprócz przejażdżki nią można skomponować ciekawy kadr na trasie lub na któreś z pętli. Na zdjęciu stacja końcowa ‚Zwierzyniec’.

8) Nieco na południe znajduje się tzw. trasa kórnicka, czyli odcinek między ulicą Kórnicką, a Os. Lecha. Kiedy była to trasa wiodąca przez dość dzikie tereny. Dziś kwitnie tam sporo budynków. Mimo wszystko można złapać tam interesujące zarówno ‚krzaczaste’ jak i zurbanizowane ujęcia.

9) Ostatnim punktem podróży będą okolice mostu Św. Rocha – stosunkowo niedawno otwartej przeprawy tramwajowej przez Wartę. Zdjęcia robione są tam zazwyczaj od strony zachodniej. Jednak budynki w tle zachęcają także do focenia od strony wschodniej.

Tradycyjnie na koniec schemat bardzo rozkopanej poznańskiej sieci – pobrany ze strony ZTMu.