Blog o fotografii komunikacyjnej

Archiwum autora

Lizbona

Jedną z największych turystycznych wizytówek stolicy Portugalii są charakterystyczne żółte tramwaje. Ich rozpoznawalność oraz obecność w formie niezliczonych rodzajów pamiątek pozwala stwierdzić, że Lizbona jest najbardziej kojarzonym z tramwajami miastem Europy. Niestety po zlikwidowaniu 2/3 sieci w latach 90-tych pozostało jedynie 6 linii, ale na pięciu z nich kursują wyłącznie zabytkowe wagony Remodelado. Na szczęście pozostały jeszcze ciekawe miejsca, gdzie można uchwycić tramwaj. Postaram się je przedstawić poniżej.

1. Najbardziej turystyczną, a zarazem najbardziej urokliwą linią jest linia 28. Jej centralną i wschodnią część można właściwie przejść na piechotę, co chwilę znajdując miejsca warte uwiecznienia. Podróż zaczniemy od jednego z najwyżej położonych punktów tej linii, nieopodal pętli Graça. Zdjęcie z rzeką Tag pozwala dostrzec jak dużą różnicę wysokości pokonuje tramwaj na swojej trasie.
2020/02/lizbona_1

 

2. Schodząc 300 metrów w dół trafiamy do kilku wąskich uliczek, gdzie także warto uchwycić tramwaj.

2020/02/lizbona_2

 

3. Po kolejnych 300 metrach dochodzimy do połączenia trasy linii 28 z trasą linii 12. Tu także można uchwycić dużą różnicę wysokości tras charakterystyczną dla Lizbony.

2020/02/lizbona_3

 

4. Idąc dalej docieramy do Katedry Sé, która stanowi dobre tło do zdjęcia.

2020/02/lizbona_4

 

5. Dochodząc do ścisłego centrum miasta trafiamy na Rua da Conceição, która ma swój klimat, ale z uwagi na duży ruch uliczny potrzeba trochę cierpliwości do dobrego zdjęcia.

2020/02/lizbona_5

 

6. Zbaczając na południe z trasy linii 28 docieramy na jeden z głównych placów miasta Praça do Comércio. Monumentalny Arco da Rua Augusta stanowi ciekawe tło do zdjęcia.

2020/02/lizbona_6

 

7. Przenosząc się na zachodnią część sieci tramwajowej warto odwiedzić dzielnicę Belém. Można tu uchwycić tramwaj jako element krajobrazu wjeżdżając na taras widokowy na Pomniku Odkrywców.

 

8. Na ulicy Calçada da Ajuda także mamy możliwość wykorzystania różnicy wysokości. Podczas mojego pobytu kursowały tam zatramwaje.

2020/02/lizbona_8

 

9. Pojazdami zwracającymi uwagę w Lizbonie są nie tylko tramwaje, ale także elevadory, czyli krzyżówka tramwaju z koleją linową. Kursują na 3 krótkich odcinkach zbyt stromych do pokonania ich przez tradycyjny tramwaj. Najbardziej znanym z nich jest Elevador da Bica także występujący na wielu pamiątkach.

 

10. Drugą wartą odwiedzenia trasą jest Elevador da Gloria.

2020/02/lizbona_10

 

Na koniec tradycyjnie dołączam schemat sieci tramwajowej z zaznaczonymi miejscówkami.

2020/02/miejscowki_lizbona


Fotografowanie makiet

      Pewnego dnia zrodził się w mojej głowie pomysł, aby ładniej zaprezentować modele, które były w moim posiadaniu, a przy okazji spełnić marzenie z dzieciństwa i zbudować makietę kolejową. Nie jest to oczywiście wielka makieta tylko diorama, czyli pewien wycinek scenerii, którego dużą zaletą jest mała ilość potrzebnego miejsca. Ale nie o robieniu makiet jest ten blog.

Pierwsze zdjęcia makiety kolejowej zrobiłem na wystawie makiet kolejowych w 2008 roku. Dla większości osób takie wystawy to jedyna możliwość fotografowania miniaturowego świata, ale zarazem najtrudniejsza z uwagi na tłumy ludzi robiących zdjęcia komórkami, w pewnych przypadkach konieczność rozłożenia statywu oraz brak pełnego dostępu do ogrodzonej makiety. Jednak potem miałem makiety tylko do swojej dyspozycji fotograficznej i dopiero mogłem zacząć ćwiczyć ten rodzaj makrofotografii, choć od prawdziwego makro jest ona jeszcze daleka.

 Przy fotografowaniu makiet i modeli dobrze jest zachować kilka zasad takich jak:

  • Pamiętanie o tym, że przy robieniu zdjęć małym obiektom znajdującym się blisko mamy do dyspozycji małą głębie ostrości i trzeba złapać w niej ten fragment obiektu, czy pojazdu, na który widz zwróci uwagę jako pierwszy lub ten, który ma największe znaczenie w kadrze.
  • Przy staraniu się pokazywać makietę jako jak na największą nie stosowanie w kadrze jej granic, czyli krawędzi deski, na której zbudowany jest miniaturowy świat
  • Staranie się zachować jednolite tło nie wzbudzające uwagi widza . W przypadku dioram aż się prosi o zastosowanie tła produkowanego specjalnie do tego celu i zawierające elementy krajobrazu jak np. niebo i drzewa.
  • Wykonywanie także ujęć „z poziomu terenu”, czyli takich jak mógłby zobaczyć świat mały człowieczek znajdujący się na makiecie

 


Szukanie własnych zdjęć w internecie

Znane powiedzenie mówi, że: „Co raz zostanie wrzucone do internetu już na zawsze tam pozostanie”.
Zapewne prawda nie jest aż tak okrutna, ale warto sprawdzić co dzieje się z naszą twórczością fotograficzną po umieszczeniu jej w internecie. Zdarza się, że zdjęcia naszego autorstwa znajdują się nie tylko na tej stronie, na której je wrzuciliśmy, ale zostały wrzucone także gdzie indziej, zazwyczaj przez jeden z opisanych niżej sposobów:

  • podlinkowanie – zostaje umieszczony link z obrazem, który odnosi się do miejsca, gdzie wrzuciliśmy obraz.

Szukanie_zdjec_1

  • udostępnienie z podpisem – zostaje umieszczony nasz obraz, ale z podpisem autora lub źródła (np. galerii internetowej)

Szukanie_zdjec_2

  • udostępnienie bez podpisu – jest to rozumiane jako kradzież zdjęcia

Szukanie_zdjec_3

Aby wyszperać nasze zdjęcie w internecie możemy oprócz wyszukiwania po tagach szukać na podstawie stosunkowo nowego narzędzia Google, a mianowicie wyszukiwarki na podstawie podobieństwa obrazu. Procedurę opiszę w kilku krokach:

1) W przeglądarce internetowej otwieramy 2 zakładki. Na jednej włączamy wyszukiwarkę Google i przełączamy ją w tryb „Grafika”. W drugiej zakładce otwieramy nasze zdjęcie np. w galerii internetowej.
Szukanie_zdjec_42) Przeciągamy zdjęcie bezpośrednio z galerii na drugą zakładkę, a następnie okolice paska wyszukiwania.

Szukanie_zdjec_53) Otrzymujemy listę wyników wyszukiwania

Szukanie_zdjec_6

Niestety  wyszukiwarka nie jest jeszcze idealna i nie zawsze znajduje wszystkie występowania obrazu w sieci, ale mam nadzieję, że w miarę jej rozwoju będzie coraz dokładniejsza.


Publikacja zdjęć

Fotografia jest jednym z hobby, w którym prawdziwą satysfakcję sprawia pokazywanie innym owoce swojej pracy.  Kiedyś ograniczało się to głównie do wspólnego przeglądania odbitek, wystaw zdjęć, czy publikacji w gazetach. Obecnie istnieje potężny środek przekazu jakim jest internet. Ale jak wykorzystać go do publikacji zdjęć? Postaram się opisać kilka sposobów.

Chcąc udostępniać zdjęcia komunikacyjne trzeba wiedzieć, że w znacznej większości zainteresują one jedynie innych pasjonatów komunikacji miejskiej. Dlatego udostępnianie ich na ogólnych galeriach poświęconych fotografii artystycznej raczej nie przyniesie pozytywnych komentarzy. Istnieje na szczęście wiele galerii internetowych poświęconych przede wszystkim fotografii komunikacyjnej, gdzie każde ujęcie przyjemne dla oka, czy mające wartość dokumentalną zostanie zauważone. Takie galerie, choć na pozór podobne, różnią się od siebie m.in. liczbą odbiorców,  poziomem zdjęć, regionalnością, czy nawet relacjami społecznymi użytkowników.     O ile w galeriach kolejowych regionalność nie ma takiego znaczenia, ponieważ większość ujęć i tak jest robionych na szlaku między miastami, o tyle w przypadku większości galerii komunikacyjnych istnieje miasto lub aglomeracja wiodąca prym w liczbie zdjęć.

Przykłady:

www.galeria.psstm.org.pl – Trójmiasto

www.galeriapgk.com – Poznań

www.fotozajezdnia.pl – Kraków

www.gtlodz.eu – Łodź

Oczywiście każda taka galeria nie ogranicza nas do jednego miasta i pozwala na udostępnianie zdjęć z całego świata.
Charakteru regionalnego nie ma największa galeria komunikacyjna jaką jest phototrans.eu, czyli popularne TWB.
Jej wielkość jest plusem i jednocześnie minusem, bo mimo, że ma ona duże grono odbiorców to nowe zdjęcia są wrzucane tak często, że przemykają prawie niezauważone. Poza tym galeria ta ma przede wszystkim charakter dokumentacyjny. Zdjęcia z pogranicza artyzmu lub uważane przez niektórych za „wydziwiane i kombinowane” nie znajdą tam raczej poklasku.

Wybór galerii, na której umieszczać będziemy nasze twory zależy od wielu czynników, ale to przede wszystkim od naszych upodobań zależy jaka to będzie galeria i czy będziemy wierni tej jedynej, czy także będziemy umieszczać foty na innych stronach.

Może nam także przyjść do głowy pomysł, aby stworzyć własną stronę internetową pełniącą na przykład jedną z poniższych funkcji:

  • umieszczenie większości swoich ujęć i pokazanie w ten sposób całokształtu swojej twórczości
  • umieszczenie np. jednego zdjęcia dziennie wraz z opisem traktując stronę jako swoisty fotoblog
  • umieszczenie swoich najlepszych zdjęć czyniąc ze strony swoje portfolio

Niezależnie od funkcji możemy kreować naszą stronę dokładnie taką jaka nam się marzy. Oczywiście im bardziej profesjonalnie i skomplikowanie ma wyglądać nasza witryna tym bardziej pracochłonna i kosztochłonna będzie, choć jedyne koszty pieniężne jakie mogą nas czekać to koszty serwera i domeny.

Wybrane techniki stworzenia swojej galerii internetowej:

  • Strona stworzona własnoręcznie w edytorze html (z możliwością użycia css, javy i php). Do samego wyświetlania zdjęć przydadzą się skrypty opisane w tym poście.
  • Strona stworzona przez kreator stron internetowych. Jest to rozwiązanie proste, ale mamy tu mały wpływ na rozwiązania techniczne i najmniejszą ingerencję w wygląd strony.
  • Strona stworzona w technologii flash. Jest ona najtrudniejsza do wykonania samemu, ale istnieją serwisy, które umożliwiają wykreowanie naszego portfolio w tej technologii, niestety raczej nie za darmo.
  • Strona na naszym serwerze z zainstalowanym skryptem WordPress. Choć jest to skrypt stworzony głównie do prowadzenia blogów to możemy go zaadaptować na galerię.
  • Strona oparta na tym samym skrypcie, ale znajdująca się na serwerze wordpress. Jest to rozwiązanie darmowe i prostsze od powyższego, bo nie trzeba nic instalować. Wystarczy założyć konto.
  • Strona z zainstalowanym skryptem 4images. Wyglądać będzie jak standardowa galeria przeznaczona dla wielu użytkowników, ale dodawać do niej zdjęcia możemy tylko my, a w przyszłości pozwalać na to także innym użytkownikom.

Jak widać, sposobów na własną galerię jest bardzo dużo, więc sposób prezentacji swoich zdjęć na osobistej stronie zależy tylko od naszego pomysłu i możliwości finansowej. A co z samymi zdjęciami?  Przygotowując zdjęcia do publikacji oprócz zmniejszania jego rozmiaru wiele osób wstawia też podpis i/lub logo.  Niestety nie jest to skuteczny sposób ochrony przed złodziejami zdjęć, którzy są skłonni wyciąć kawałek kadru z podpisem lub zastemplować go, ale przy udostępnianiu zdjęć różnymi środkami przekazu na pewno pomoże nam to wyrobić swoją markę. Jaki powinien być taki podpis? Według mnie powinien być niewidoczny na pierwszy rzut oka, więc mieć odpowiednio mały rozmiar i neutralny kolor, być umieszczony w małoznaczącym dla kadru miejscu. W przeciwnym wypadku podpis może bardzo popsuć odbiór zdjęcia, ale i utrudnić jego kradzież.

Miłego uploadowania swoich prac!


Urokliwa Praga

Stolica Czech to według mnie najlepsze miasto do fotografowania krajobrazów z tramwajami. Zabytkowa zabudowa po obu stronach Wełtawy, górzysty teren oraz duża liczba mostów i fotogenicznych Tatr T3 to tylko część aspektów, które pozwalają z każdej podróży do Pragi wyciągnąć wiele ciekawych ujęć. Postaram się przedstawić kilka dogodnych miejsc do ich wykonywania.

1. Zaczynamy od prawej strony Wełtawy. We Wzgórzu Wyszehradzkim wydrążony jest krótki tunel drogowo-tramwajowy. Ujścia tunelu mają kształt wyrzeźbionej bramy i świetnie komponują się z litą skałą wzgórza.

Tatra_KT8D5_Podolske_nabrezi

2. Na północ od tego tunelu znajduje się most kolejowy, z którego można wykonać ujęcie tramwaju na moście Palackého. Hradczany w tle robią wrażenie.

Tatra_T3_Palackeho_most

 

3. Po przeciwnej stronie rzeki znajduje się trasa tramwajowa na Barrandov. Znajdują się na niej nowoczesne estakady, tunele i przystanki. Jednym z takich przystanków jest Chaplinovo náměstí.

Tatra_T3_Chaplinovo_namesti

 

4. W dzielnicy zwanej Małą Straną na ulicy Letenskej znajduje się jeden z dwóch praskich przejazdów tramwajowych pod kamienicami. Ciekawe jak to jest mieszkać nad torowiskiem…

Tatra_T3_Letenska

 

5.  Na wschód od ulicy Letenskej znajduje się most Manesuv, na którym także można wykonać zdjęcie z Hradczanami w tle.

Tatra_T3_Manesuv_most

 

6. Nieco na północny-zachód, na przedłużeniu ulicy Pod Bruskou mieszczą się Chotkovy Sady. Ich położenie na wzniesieniu pozwala na fotografowanie z nich świetnych panoram, także tramwajowych.

 

7. Kilkaset metrów na wschód, na przedłużeniu mostu Cechuv,  znajduje się inne wzniesienie godne odwiedzenia. Niegdyś mieścił się tam największy w Europie pomnik Lenina, a obecnie góruje tam gigantyczny metronom. Stojąc właśnie w pobliżu niego możemy wykonać wiele świetnych ujęć z panoramą Pragi w tle.

 

8. Odsuwając się nieco od centrum natrafiamy na pętlę Výstaviště Holešovice. Jej położenie w parku umożliwia komponowanie ujęć pełnych flory.

Tatra_T3_Vystaviste_Holesovice

9. Ostatnią miejscówką w tym wpisie będzie jedyny w Pradze most służący do poruszania się po nim wyłącznie tramwajów i to jednym torem. Niestety most niedługo przestanie istnieć z uwagi na powstającą obok przeprawę drogowo-tramwajową.

Skoda_15T_Trojsky_most

 

Na koniec tradycyjnie dołączam wycinek schematu sieci z zaznaczonymi miejscówkami. Schemat został pobrany ze strony www.dpp.cz.

Miejscowki_Praga


Ogórek na krakowskim Starym Mieście

Przez wiele dekad po obszarze wewnątrz Plant kursowały tramwaje. Przenosząc się 70 lat wstecz moglibyśmy je zobaczyć m. in. na Rynku Głównym i Małym Rynku, a także na ulicach Siennej, Grodzkiej, Wiślnej, Szewskiej, Sławkowskiej, czy Floriańskiej. Pamiątką po tamtych czasach jest obecnie odcinek torowiska na ulicy Szewskiej. W 1953 roku ostatecznie wycofano ruch tramwajowy z tych miejsc, a na części ulic pojawił się na jakiś czas ruch autobusowy. W latach 1975-1981 na Rynku Głównym można było spotkać kursujące liniowo mikrobusy. Od tego czasu autobusy wjeżdżają do Starego Miasta tylko przy specjalnych okazjach i robią to zazwyczaj bez pasażerów. Natomiast tramwaje w dalszym ciągu wjeżdżają w okolice Rynku poruszając się ciągiem ulic Franciszkańska-Dominikańska i zatrzymując się na Placu Wszystkich Świętych.

Z okazji ukończenia remontu Jelcza 021, czyli popularnego niegdyś przegubowego Ogórka, wybraliśmy się nim na Stare Miasto uzyskując wcześniej potrzebną zgodę na wjazd na Rynek Główny i jego okolice. Wybrane zdjęcia z najbardziej charakterystycznymi obiektami zamieszczam poniżej. Jeśli po kliknięciu na zdjęcie nie będzie ono prawidłowo wyświetlane to proszę otwierać je w nowej karcie.


Nocne ujęcia

Dla fotografa komunikacyjnego zimowe miesiące oprócz niskich temperatur niosą za sobą jeszcze jedne przekleństwo, którym jest krótki dzień.  Przy pochmurnej pogodzie już o godz. 15 nieporuszone zdjęcie z ręki jest trudne do wykonania. To, a także różne inne czynniki wiążą za sobą fotografowanie po zmroku, które rządzi się trochę innymi zasadami niż w dzień. Postaram się je opisać.

Fotografowanie po zmierzchu wiąże się z długimi czasami naświetlania, co zmusza nas do użycia statywu. Jednak nie pomoże on nam uchwycić w miejscu poruszającego się pojazdu, który przez te parę sekund naświetlania jest w stanie przejechać kilka metrów. Pozostaje nam uchwycenie pojazdu na pętli, przystanku lub czerwonym świetle, czyli wtedy, kiedy się nie porusza. Niestety wtedy okolica i tło nie są zazwyczaj zbyt imponujące, Nocne_Jelcz_021_Rynek_Podgórskia w drugim i trzecim przypadku pojazdy poruszające się obok tworzą blaski światła odwracające uwagę od głównego obiektu. Okazją do nocnych ujęć z ciekawymi motywami są nocne imprezy komunikacyjne. Większość ulic jest pusta, a ruch tramwajowy zamiera, co pozwala zatrzymać pojazd w prawie każdym miejscu i tworzyć klimatyczne ujęcia, szczególnie z obiektami podświetlanymi w nocy.

Nocne_GT8S_Wawel

Tego typu imprezy pozwalają także na zdjęcia w miejscach niedostępnych w dzień z uwagi na ruch pojazdów.

Nocne_Protram_405N_tunel_KST

Teraz może coś na temat techniki wykonywania zdjęć nocnych. Mimo użytego statywu zdjęcia często wychodzą poruszone. Dzieje się tak, ponieważ aparat delikatnie drga na skutek naciskania przycisku migawki. Można to obejść na 2 sposoby:

  • poprzez używanie samowyzwalacza z opóźnieniem 2 lub 5 sekund
  • poprzez używanie pilota lub wężyka spustowego

Dzięki temu w momencie otwierania migawki aparat już powinien być ustabilizowany. Stabilizacja ta jest oczywiście zależna także od statywu. Im jest on cięższy i solidniejszy, a także, im mniejsza wysokość, na jaką jest rozsunięty, tym większa szansa, że wiatr i drgania otoczenia nie wpłyną na drgania aparatu.

Kolejną pułapką jest balans bieli ustawiony w aparacie. W przypadku, gdy fotografujemy w RAWach, nie ma on większego znaczenia, gdyż możemy go korygować na etapie obróbki zdjęcia i to bez straty jakości foty. Jeśli jednak naszym formatem jest JPG warto wcześniej zadbać, aby niepoprawny balans bieli nie nadał pomarańczowej dominanty. Niestety automatyczny pomiar balansu bieli nie zawsze się sprawdza w takiej sytuacji, dlatego warto go ustawić samemu. Zazwyczaj odpowiednim ustawieniem jest tutaj „światło żarowe”, które w pewnym stopniu koryguje pomarańczowość ulicznych latarni.

Nocne_Protram_405N_Krowodrza_Górka

Zdarza się nam oglądać zdjęcia, gdzie punktowe źródła światła mają kształt gwiazdek i błędnie wnioskujemy, że to zastosowanie jakiegoś filtru. Jednak sposób na ich uzyskanie jest bardzo prosty i polega na średniej lub dużej przesłonie. Poniższe zdjęcie zostało wykonane z przesłoną f/8.

Nocne_Konstal_102N_102Na_Kombinat

Widowiskowym sposobem uchwycenia ruchu miejskiego są smugi powstałe od ruchu pojazdów przy kilkunasto sekundowym czasie naświetlania. Jeśli znajdziemy miejsce, gdzie razem z tymi smugami możemy sfotografować stojący pojazd to na pewno będzie to interesując okaz do naszej kolekcji nocnych ujęć. Poniższe ujęcie nie jest zbyt udane z uwagi na to, że pojazd tylko przez pewną część naświetlania był nieruchomy, a także niezbyt ciekawy kadr i kompozycję.

Nocne_Trasa W-Z

Udanych nocnych łowów!


Fotografowanie komunikacji, a prawo.

Pewnie każdemu z fotografujących komunikację zdarzały się różnego rodzaju interakcje z kierowcami autobusów lub motorniczymi. Zazwyczaj mają one charakter pozytywny. Czasem ktoś pomacha, czasem poprosi o przesłanie zdjęcia, a czasem zgasi światła po zmierzchu. Jednak zdarzają się i konfrontacje. Jak wtedy się zachować? I przede wszystkim na co pozwala polskie prawo? Postaram się przybliżyć tę problematykę zawsze wywołującą ożywione rozmowy wśród miłośników.

Zdarzają się sytuacje, że prowadzący, czy ochroniarze mają pretensje do fotografowania obiektów, ponieważ ich zdaniem „nie wolno i koniec”. Wiele takich tekstów to relikty słusznie minionej epoki, gdzie rzeczywiście wiele obiektów miało zakaz ich fotografowania. Obecnie będąc w miejscu publicznym, a więc zazwyczaj w przypadku fotografowania pojazdów na drodze publicznej możemy robić zdjęciu temu co nam się podoba.

Przytoczę tu przykład pewnej imprezy autobusowej, gdzie stanęliśmy na drodze publicznej pod płotem zakładu przemysłowego z zamiarem zrobienia zdjęcia Peerki z jednym z obiektów zakładu.

Podczas robienia zdjęć podszedł do nas ochroniarz twierdząc, że zdjęć robić nie możemy, choć nie był w stanie powiedzieć dlaczego. Wtedy najlepiej poinformować taką osobę, że zgodnie z prawem nie może nam zabronić robienia zdjęć z drogi publicznej. Niestety osoby starej daty zazwyczaj nie przyjmują do wiadomości takich twierdzeń. Moim zdaniem wtedy najlepiej kazać takiej osobie się wylegitymować lub podać numer służbowy. W momencie, kiedy człowiek przestaje reprezentować tylko firmę, a zaczyna reprezentować siebie, z obawy na skargi itp. po prostu się hamuje. Tak to również było w przypadku opisanego wcześniej ochroniarza, który dopiero po kilku prośbach podania numeru służbowego odpuścił i odszedł.

Niektóre obiekty (np. zajezdnie) posiadają tabliczki z napisem „Zakaz fotografowania”. Jednak, gdy stoimy za płotem to zarządzający, czy ochroniarze nie są w stanie zgodnie z prawem wyciągnąć w stosunku do nas żadnych konsekwencji, a tabliczki takie mają za zadanie odstraszyć ludzi. Lepiej jednak w takich sytuacjach robić zdjęcia dyskretnie, aby uniknąć konfrontacji. Należy także pamiętać, że inną rzeczą jest robić zdjęcia i je upubliczniać, a inną wykorzystywać w celu komercyjnym. Tutaj jednak zgoda zarządzającego pozwoliłaby uniknąć problemów w przyszłości.

Wróćmy jednak do prowadzących pojazdy. Jeśli robimy zdjęcie pojazdowi, gdzie w kadrze nie ma twarzy kierującego to dotyczą nas te same przepisy, które opisałem wyżej. Problem zaczyna się jeśli na zdjęciu widoczna jest twarz prowadzącego. Jak wiadomo w polskim prawie występuje ochrona wizerunku, którą reguluje artykuł 81 Prawa Autorskiego przytoczony poniżej.

Art. 81.
1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:

– osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;

– osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Wiele fotografów komunikacji uważa, że ochrona wizerunku nie dotyczy kierowców i motorniczych z uwagi na drugi podpunkt wyjątków. Rzeczywiście twarz kierowcy stanowi często tylko 1% kadru i nie jest głównym motywem ujęcia. Lecz zazwyczaj jest to jedyna rozpoznawalna twarz w kadrze, więc nie można tu mówić o tłumie, czy zgromadzeniu. Sprawa jest dyskusyjna. Ja bym jednak chciał zwrócić uwagę na pierwszy podpunkt wyjątków. Pewne orzeczenie sądu stanowi:
„Określenie „grono osób powszechnie znanych” obejmuje osoby, które wprost lub w sposób dorozumiany godzą się na podawanie do publicznej wiadomości wiedzy o swoim życiu. Nie są to jednak tylko aktorzy, piosenkarze lub politycy, lecz także osoby prowadzące inną działalność, na przykład gospodarczą lub społeczną.”

Dodatkowo znalazłem informację, iż fotografowanie umundurowanych funkcjonariuszy policji czy innych służb w czasie wykonywania przez nich czynności służbowych nie wymaga specjalnych zezwoleń.

Można domniemywać, że także prowadzący pojazd podczas wykonywania czynności służbowych jest osobą publiczną i zgodnie z pierwszym podpunktem nie podlega ochronie wizerunku. Niestety takie jest tylko moje zdanie, ponieważ nie jest mi znane żadne orzeczenie sądu w konkretnej sprawie upubliczniania zdjęć pojazdu komunikacji publicznej z widoczną twarzą prowadzącego.

Kierowcy, czy motorniczowie, którzy nie chcą, aby ich twarz była upubliczniana stosują różne metody, aby nie była ona widoczna na zdjęciu. Do najczęstszych sposobów należy zakrywanie się rozkładem, które niestety nie należy do zbyt bezpiecznych, ponieważ kierujący po prostu nie widzi drogi.

Inną metodą jest zatrzymanie się, a czasem nawet opuszczenie pojazdu i odzywki w stylu „Rozwalić Ci aparat?„, „Mam zadzwonić na policję?„, czy „Jak to gdzieś wrzucisz to się spotkamy w sądzie.” Ja uważam, że zejście na poziom rozmowy takiej osoby nie da nic dobrego i należy tutaj być głuchym na brak kultury prowadzącego, czy jego szybkie przejście na „Ty” i spokojnie go poinformować jakie jest prawo. Można nawet mieć przy sobie kartkę z przytoczonym wyżej artykułem, choć niestety tak jak pisałem, nie jest on jednoznaczny. Jeśli jednak delikwent dalej jest narwany to można poprosić o numer służbowy i powiedzieć, że może zgłosić to na główną dyspozytornię, która z mojego doświadczenia zazwyczaj mówi, że ów prowadzący nic nie może zrobić. Ja zawsze zgadzam się na przyjazd policji, bo jestem ciekawy ich zdania. Niestety, a może i stety jeszcze nikt nie odważył się zadzwonić. Jednak uważam, że należy mimo wszystko uszanować jego zdanie i przy ewentualnej publikacji zdjęcia zamazać twarz.

Dodatkowo należy pamiętać, że biegając po torowisku, robiąc zdjęcia z lampą błyskową czy rozmawiając z prowadzącym nie reprezentujemy tylko siebie, ale i całą społeczność miłośników komunikacji i swoim głupim zachowaniem nie powinniśmy psuć relacji między pasjonatami, a kierującymi.


Warszawskie miejscówki

Stolica oferuje nam wszystkie środki szynowego transportu zbiorowego jakie można spotkać w Polsce. Są pociągi, jest SKM, jest metro i są oczywiście tramwaje. A wszystkim tym, razem z autobusami, ale za to bez pociągów dalekobieżnych, można poruszać się na jednym bilecie. Swoje podróże po stolicy warto by było jakoś uwiecznić. Gdzie udać się, aby zdjęcia były w miarę ciekawe? Postaram się pokazać kilka miejsc.
1) Zaczniemy w samym centrum miasta. Najbardziej rozpoznawalnym elementem centrum jest Pałac Kultury i Nauki. Z jego tarasu widokowego świetnie widać całą Warszawę. A patrząc w dół mamy dobry widok na jedno z głównych skrzyżowań miasta – Rondo Dmowskiego, czyli skrzyżowanie Marszałkowska/Al. Jerozolimskie.

2) Podążając na południe i nieco na zachód trafiamy na Aleję Niepodległości. Robiąc na niej zdjęcie w stronę północy możemy uchwycić tramwaj  z kilkoma warszawskimi wieżowcami w tle co nadaje fotce wielkomiejskiego charakteru.

3) Był powiew nowoczesności. No to może teraz coś starszego. Jedna z najbardziej znanych ulic warszawskiej Starówki, czyli Krakowskie Przedmieście to dobre miejsce na zdjęcia autobusów.

4) Tramwaje nie jeżdżą przez Starówkę, ale za to pod nią, więc także mogą zostać sfotografowane na tle staromiejskich kamienic. Konkretnie zdjęcie takie można zrobić u wylotu tunelu przy przystanku Stare Miasto.

5) Przesuwając się bardziej w stronę Pragi także można sfocić pojazd na ciekawym tle, tym razem na Moście Śląsko-Dąbrowskim.

6) Podążając na północ można udać się na ulicę Międzyparkową i sfotografować tramwaj w zieleni.

7) Kolejnym miejscem jest Most Gdański. Jest to jedyny most w Polsce o takiej budowie, gdzie po górnym poziomie poruszają się samochody, a po dolnym ludzie i tramwaje. Fotogeniczna kratownicowa konstrukcja dolnego poziomu czyni go miejscem, które trzeba odwiedzić fotografując tramwaje w stolicy.

8) Na chwilę zaglądamy na prawy brzeg Wisły. Konkretnie na pętlę Żerań FSO. Sama pętla jest ciekawa z uwagi na swoje położenie częściowo pod wiaduktem. Dodatkowo znajdująca się nieopodal EC Żerań stanowi dobre tło do zdjęć na pętli.

9) Przenosimy się teraz na zachodnie granice warszawskiej sieci. Przez wiele lat najbardziej kultową trasą w Warszawie była trasa na Boernerowo. Po kapitalnym remoncie trwającym kilka lat trasa już nie jest tak klimatyczna, ale warta odwiedzenia chociaż by z uwagi na jednotor.

10) Wracając do centrum można jeszcze zatrzymać się przy pętli Koło.

11) Warszawa to także dobre miejsce na zdjęcia pociągów wielu spółek. Najbardziej fotogenicznym miejscem w stolicy do tego jest Most Średnicowy z Stadionem Narodowym w tle.

12) Jeśli chcemy złapać pociągi z bliższej odległości to możemy udać się na stację SKM Ochota i focić pociągi wyjeżdżające z tunelu średnicowego.

13) Jeśli znajdziemy się w południowej części miasta możemy także zawitać na Most Siekierkowski wykonać ujęcie z pylonami.

Na koniec tradycyjnie mapka z miejscówkami. Podkład pobrany ze strony http://www.ztm.waw.pl.

Udanych fot w stolicy!


Foto z pożegnania MANa „Dziadka”

Tak a propo jesiennych kadrów. Warto zwrócić uwagę na wyświetlacz. 🙂


Jesienne kadry

Dziś zaczęła się kalendarzowa jesień. Część drzew ma już czerwono-złote korony, lecz większość ma to przed sobą. Ta pora roku to według mnie najlepszy czas na zdjęcia komunikacyjne. Złote drzewa same w sobie tworzą przyjemny krajobraz, więc stanowią też doskonałe tło i otoczenie dla pojazdów. Dzień niestety robi się coraz krótszy, więc i czasu na zdjęcia coraz mniej. Warto jednak wykorzystać chwile złotej polskiej jesieni i tworzyć w jej otoczeniu klimatyczne kadry. I to nie tylko przy dobrej pogodzie. Poranne mgły to także warunki sprzyjające ciekawym ujęciom zawierającym w sobie dozę tajemnicy. Jeśli chodzi o miejsca to oczywiście najlepiej wybrać te drogi i torowiska, które ciągną się pomiędzy drzewami. Ale przy dobrym kadrze nawet jedno drzewo wystarczy do utrwalenia typowego jesiennego klimatu.

Jeśli chcemy dodać naszym zdjęciom bardziej jesiennej barwy to wystarcza do tego prosty zabieg w programie graficznym. Używamy do tego opcji lub, jak to jest w PSie, warstwy dopasowania ‚Hue/Saturation’ (Barwa/Nasycenie).

Przesuwamy suwak barwy w lewo. Wszystkie kolory staną się cieplejsze, a zielonkawe liście staną się bardziej żółte.

Następnie malujemy pędzlem po masce, aby usunąć zmianę koloru tam, gdzie jest ona zbyteczna. I gotowe.

Udanych zdjęć!


Filtr połówkowy

Jednym z największych problemów fotografii jest zbyt mała rozpiętość tonalna matrycy aparatu, co w niesprzyjających warunkach oświetleniowych skutkuje przepalonym niebem. Dobrym sposobem przyciemnienia nieba na etapie robienia fotki jest filtr połówkowy szary. Jest to szkiełko przyczepiane do obiektywu, które na jednym brzegu jest ciemne, a następnie zbliżając się do środka przechodzi w przezroczystość.  Przez ciemniejszą część filtra wpada mniej światła przyciemniając elementy kadru. Kiedyś stosowano główne filtry kołowe, które przykręcało się na obiektyw, ale miały one kilka wad. Między innymi to, że przejście między gradientem, a przezroczystością znajdowało się zawsze w połowie kadru. Obecnie najczęściej stosuje się filtry systemu Cokin. System składa się przede wszystkim z 3 elementów:

  • Adapter o odpowiedniej średnicy, który przykręca się na obiektyw
  • Holder, który nakłada się na adapter i do którego wkłada się filtry
  • Filtry, które wkłada się do holdera (jednocześnie można włożyć 3 filtry)

Plusy tego systemu to możliwość ustawiania przejść gradientu na różnych wysokościach kadru, możliwość stosowania kilku filtrów bez winiety oraz sprawy ekonomiczne związane z tym, że do innego obiektywu trzeba kupować tylko inny adapter, a nie cały zestaw filtrów. Chiński zestaw systemu Cokin z jednym filtrem można kupić już za mniej więcej 50 zł. Oryginalne filtry są trochę droższe. Minus chińskich szarych filtrów połówkowych jest to, że nie są do końca neutralne jak to powinno wynikać z definicji filtra szarego. Oznacza to, że zdjęcia w przyciemnianym miejscu dostają pewnego zabarwienia, zazwyczaj czerwonego.

 

Przy brzydkiej pogodzie można także urozmaicać zdjęcia stosując kolorowego filtry połówkowe.

Podsumowując, filtr połówkowy nie jest drogim dodatkiem do zestawu fotograficznego, lecz zazwyczaj poprawia jakość ujęcia. Niestety po raz kolejny większość użytkowników cyfrówek jest poszkodowana tym, że ich aparaty nie posiadają gwintu do wkręcania filtrów lub średnica tego gwintu jest za mała na system Cokin. Pozostali jednak powinni zastanowić się nad kupnem filtru.

 


Panoramowanie

Panoramowanie jest jednym ze sposobem fotografowania obiektów w ruchu. Technika ta stosowana jest zazwyczaj przy rajdach samochodowych, wyścigach kolarskich itp., ale z powodzeniem można jej używać tworząc dynamiczne ujęcia z pojazdami komunikacji miejskiej lub ich częściami. Kluczem tej techniki jest śledzenie ruchu pojazdu robiąc zdjęcie na stosunkowo długim czasie naświetlania.
Jak technicznie wykonać takie ujęcie? Zacznijmy od ustawień aparatu. Czas naświetlania potrzebny do tego, aby uchwycić ruch zależny jest od kilku czynników, na które składa się prędkość pojazdu, jego odległość od nas oraz płaszczyzna poruszania się. Zazwyczaj jest to czas do 1/4 s do 1/40 s. Aby przy takim czasie zdjęcie nie było prześwietlone, należy ustawić bardzo wysoką wartość przesłony, czyli ok. f/22, a ISO na najniższe możliwe. Następnie ustawiamy się. Można zauważyć prawidłowość polegającą na tym, że im ostrzejszy jest kąt naszego ustawienia w stosunku do osi ruchu pojazdu oraz im bliżej się ustawimy tym mniejsza część pojazdu będzie ostra. Oznacza to, że, aby cały pojazd był ostry powinniśmy się ustawić w miarę prostopadle to osi ruchu i to w pewnej odległości. Nadszedł czas na samo wykonanie panoramowania. Tutaj ważna jest płynność przesuwania obiektywu wraz z ruchem pojazdu oraz jego dokładne śledzenie. Aby zwiększyć płynność należy zacząć obracać się jeszcze przed wyzwoleniem migawki, a zakończyć obrót już po jej zamknięciu. Natomiast przy śledzeniu pojazdu pomoże nam obranie jakiegoś punktu na p0jeździe i pilnowanie, aby punkt ten był cały czas w tym samym miejscu kadru.

Oczywiście nie zawsze udaje się wykonać poprawne ujęcia, a czasem zaskakują one nawet autora, ale przy odrobinie szczęścia możemy stworzyć dynamiczne i niepowtarzalne kadry.

 

Linie muzealne w Polsce

Zaczęły się wakacje. Wielu z nas zapewne wykorzysta ten czas do podróżowania w celach fotokomunikacyjnych. Wakacyjne odwiedziny większych miast są także dobrą okazją to sfotografowania i przejechania się zabytkowym taborem, ponieważ w tym właśnie okresie wielu przewoźników uruchamia linie historyczne, czyli specjalne linie obsługiwane taborem zabytkowym. Jest to wspaniała okazja do wyjątkowych kadrów, które mogą wyglądać jakby były zrobione kilkadziesiąt lat temu.

Poniżej przedstawiam spis linii historycznych wraz z odnośnikiem do szczegółów ich dotyczących:

  • Warszawska Linia Turystyczna „T”

Choć linia T teoretycznie kursuje od 19 maja do 30 września to zabytkowe wagony można na niej spotkać od 7 czerwca do 2 września przez wszystkie weekendy i święta. Trasa wiedzie jednokierunkowo od Placu Narutowicza przez Dworzec Centralny, Rondo Starzyńskiego, Muzeum Powstania Warszawskiego do Placu Narutowicza.

Więcej na: www.kmkm.waw.pl/index.php/wiadomoci/488-tetka-2012-informacja

  • Krakowska Linia Muzealna „0”

Zabytkowy tramwaj można sfotografować w Krakowie w każdą niedzielę wakacji szkolnych na 2 trasach wariantowych: Muzeum Inżynierii Miejskiej – Cichy Kącik oraz Muzeum Inżynierii Miejskiej – Kopiec Wandy wiodącą przez Nową Hutę. Dodatkowo 22 lipca, 15 sierpnia oraz 2 września można będzie także sfocić zabytkowy autobus kursujący na jednej ze zwykłych linii miejskich.

Więcej na: www.muzealna.org

  • Poznańskie Linie Historyczne„0”, „0N”, „100”

Poznań posiada najbogatszą ofertę linii historycznych. Oprócz wakacji, zabytkowe pojazdy można spotkać także w maju, czerwcu i wrześniu.  Tramwajowa linia „0” kursuje we wszystkie weekendy od pętli Gajowa do pętli Piątkowska. Jedyna w Polsce nocna linia historyczna „0N’ kursuje tylko w soboty od pętli Gajowa poprzez ulice Królowej Jadwigi, Św. Marcin, Małe Garbary do pętli Gajowa. Natomiast linia „100” obsługiwana jest zabytkowym taborem autobusowym, a kursy odbywają się między Starym Zoo, a Nowym Zoo.

Więcej na: www.kmps.org.pl/linieturystyczne/

  • Śląska Tramwajowa Linia Turystyczna „0”

Na Śląsku linia historyczna obsługiwana jest jednym składem N+4ND. Kursuje do końca września w niedziele i święta od pętli Katowice Koszutka Słoneczna do pętli Chorzów Stadion Śląski. Jest to linia robiąca najwięcej kółek, bo aż 9 (z odjazdami co godzinę).

Więcej na: www.kmtm.org.pl/index.php?what=turystyczna

  • Łódzka Linia Turystyczna „43”

W Łodzi zabytkowy tabor można spotkać na jednej z brygad linii 43. Jest to bardzo klimatyczna trasa wiodąca daleko poza granice miasta i należąca zarazem do jednej z najdłuższych w Polsce. Zabytkowy tabor kursuje w niedziele i święta.

Więcej na: www.kmst.mpk.lodz.pl/zerowka/index.htm

  • Gdański Tram Tour

W Gdańsku w każdy weekend kursują 2 pojazdy zabytkowe na 2 różnych liniach. Konstal N kursuje z centrum do Opery Bałtyckiej, a Konstal 102Na z Centrum do Latarnii Morskiej.

Więcej na: www.zkm.pl/tramtour-2012

  • Gdyńska trolejbusowa linia ‚326’

Jedyna w Polsce historyczna linia trolejbusowa kursuje do końca października w niedziele i święta na trasie Orłowo SKM – Grabówek SKM. Obsługiwana jest jednocześnie dwoma z trzech zabytkowych trolejbusów będącym we floce PKT Gdynia.

Więcej na : www.zkmgdynia.pl/?mod=wiadomosci&id=17&lang=pl

  • Szczecińska Linia Turystyczna „0”

Zabytkowy tabor w Szczecinie kursuje w każdą niedzielę na linii „0” na trasie Dworzec Główny- Pomorzany przez Plac Grunwaldzki.

Więcej na: www.mkm.szczecin.pl/news/1340717505,Rusza-zerowka

  • Bydgoska Linia Turystyczna „10”

Zabytkowe tramwaje w Bydgoszczy kursują na specjalnej linii „10” w każdy weekend między pętlami Babia Wieś i Las Gdański.

Więcej na: hwww.zdmikp.bydgoszcz.pl/index.php/pl/aktualnosci/386-dziadek-herbrand-i-czerwona-enka-juz-niedlugo-wyjada-na-wakacyjna-qdziesiatkeq

Jak widać, oferta linii specjalnych w Polsce jest bardzo bogata. Trasy wiodą zazwyczaj najbardziej fotogenicznymi i klimatycznymi odcinkami sieci dając możliwość uchwycenia kadrów przypominającym te ze słusznie minionej epoki. Aby jednak zdjęcie rzeczywiście potrafiło cofnąć nas o kilkadziesiąt lat wstecz należy starać się jak najbardziej zminimalizować elementy, które świadczą o współczesności. Są nimi zazwyczaj samochody i sygnalizacja świetlna. Dodatkowo można zastosować obróbkę stylizującą zdjęcie na starsze. Kilka przykładów takiej obróbki zostało opisane we wpisie ‚Postarzanie zdjęcia’.

 


HDR

Jednym z największych problemów fotografii jest mniejsza rozpiętość tonalna matrycy, czy kliszy niż ludzkiego oka. Oznacza to, że zakres świateł i cieni jaki widzimy, nie jest możliwy do uchwycenia przy pomocy aparatu fotograficznego. To właśnie z tego powodu musimy borykać się z problemem prześwietlonego nieba. Czy jest sposób, żeby temu zapobiec? Niezawsze. Jest jednak zabieg, który w części przypadków pozwoli nam ominąć sprzętowe ograniczenia. Jest to tworzenie zdjęć HDR (High Dynamic Range), czyli obrazów o podwyższonej rozpiętości tonalnej.

Jak tworzy się zdjęcia HDR? Tak naprawdę zdjęcia takie tworzy program. Ale potrzebuje on zdjęć wsadowych. Musimy więc najpierw zrobić kilka zdjęć różniących się od siebie jasnością. Zazwyczaj są to 3 zdjęcia: normalnie naświetlone, niedoświetlone i prześwietlone.  Jeśli chodzi o różnice w jasności zdjęć to często używa się pojęcia działki przesłony (EV). 1 EV odpowiada różnicy między jedną działką przesłony (np. f/4.0 a f/5.6 lub f/5.6 a f/8). Każda kolejna przesłona różni się od poprzedniej mniej więcej o pierwiastek z 2. Jednej działce przesłony odpowiada także dwukrotna zmiana ISO lub czasu naświetlania. Oznacza to, że otrzymamy tak samo naświetlone zdjęcie przy czasie naświetlania 1/200 s i f/4.0 jak przy ustawieniu 1/100 s i f/5.6. Tyle z trudnej arytmetyki :). Zdjęcia składowe do HDR różnią się od siebie zazwyczaj o 1 lub 2 EV zależnie od kontrastu w kadrze. Więc jeśli chcemy zrobić 3 ujęcia różniące się o 2 EV i ustawiamy przesłonę np. na f/8 i ISO na 100 to przykładowe czasy naświetlania, które potrzebujemy to:

  • Zdjęcie normalne – 1/400 s
  • Zdjęcie niedoświetlone – 1/1600 s
  • Zdjęcie prześwietlone – 1/100 s

Na szczęście większość aparatów ma zautomatyzowany proces robienia 3 różniących się jasnością zdjęć, a nazywa się on Bracketing. Wybieramy tam tylko różnice EV jaką potrzebujemy (zazwyczaj możliwy jest zakres od 1/3 EV do 2 EV). Jeśli nie mamy ustawionego trybu manualnego to aparat sam pomierzy sobie czas naświetlania przy zdjęciu normalnie naświetlonym i w sumie przy 3 naciśnięciach migawki zrobi 3 ujęcia, które posłużą nam jako zdjęcia składowe.

Ważne, żeby wszystkie ujęcia przedstawiały dokładnie to samo dlatego nieodłącznym elementem robienia zdjęć składowych jest użycie statywu. Dodatkowo, aby uniknąć drżenia statywu, czy jego poruszenia pomiędzy ujęciami, warto użyć samowyzwalacza lub pilota.

Mamy zdjęcia. Co dalej? Musimy wrzucić je do jednego z programów zajmującego się tworzeniem HDR. Najbardziej popularny obecnie program to Photomatix, ale z powodzeniem można stosować programów opisanych na końcu. Wybieramy zdjęcia, następnie w zależności od programu ustawiamy sposób w jaki ewentualne minimalne różnice między kadrami miałyby zostać zniwelowane i akceptujemy wszystko czekając na przetworzenie zdjęć. Następnie w programie Photomatix dostajemy obraz, z którym nie możemy zrobić tak naprawdę nic. Cała zabawa zaczyna się po kliknięciu przycisku Tone Mapping. Dostajemy wtedy zdjęcie HDR wraz z masą suwaczków, gdzie regulujemy efekt. Ustawienie suwaków zależne jest od tego jaki efekt chcemy uzyskać.

Może być to obraz naturalny, gdzie na pierwszy rzut oka ciężko stwierdzić, czy to HDR. Jest to po prostu zdjęcie pozbawione prześwietleń i niedoświetleń, czyli pokazujące świat mniej więcej tak jak ludzkie oko.

Może być to także obraz, który przede wszystkim ma przykuwać oko detalami i mikrokontrastami.

Jednak szczególnie w takim przypadku bardzo łatwo przesadzić i stworzyć coś niezbyt ładnego.

Duża rozpiętość tonalna ładnie prezentuje się na zdjęciach czarno-białych, dlatego po utworzeniu HDRa warto czasem obejrzeć efekt w czerni i bieli.

Nawiązując do tego co pisałem na początku, HDR nie jest techniką, którą zawsze można zastosować. Zazwyczaj przeszkodą jest to, że nie mamy przy sobie statywu. W przypadku fotografii komunikacyjnej dużym utrudnieniem jest to, że fotografowany obiekt jest w ruchu. A nie da się zrobić kilku takich samych ujęć jadącego pojazdu w tym samym miejscu. Natomiast ujęcia z przystanku, peronu itp. nie należą do zbyt atrakcyjnych. Pozostaje wtedy technika FHDR (False HDR). Jest to utworzenie obrazu HDR z jednego tylko zdjęcia składowego w formacie RAW. Można to zrobić na 2 sposoby:

  • Wywołać z jednego RAWu 3 zdjęcia JPG różniące się od siebie tylko i wyłącznie ekspozycją, czyli jasnością. Następnie wrzuca się takie zdjęcia jako składowe i reszta już przebiega tak samo jak przy normalnej technice HDR.
  • Wrzucić RAW do jednego z niżej wymienionych programów i od razu cieszyć się zabawą z suwakami

Plusem FHDRa jest brak potrzeby użycia statywu oraz możliwość obróbki zdjęć z obiektami w ruchu. Minusem natomiast niższa końcowa rozpiętość tonalna oraz zwiększone szumy.

Znane mi programy, które całkiem nieźle spisują się z tworzeniem FHDRów z jednego pliku RAW to:

  • Nik Software HDR Efex Pro – jest to dość rozbudowany plugin do Photoshopa, który posiada wiele presetów i wiele możliwości ich modyfikacji, także miejscowej.
  • Machinery HDR Effects – polski i dość tani program także posiadający sporo presetów. Ma także bliźniaczy program Machinery Natural HDR do naturalnych efektów.
  • Dynamic-Photo HDR – tu akurat żadnych presetów się nie znajdzie, ale mała ilość suwaczków czyni go chyba najprostszym w obsłudze

Poniżej przedstawiam małe porównanie efektu jaki można otrzymać wymienionymi programami.

Podsumowując HDR jest to zabieg dość efektowny jednak przy nadmiernym używaniu lub przesadzaniu z ustawieniami może bardziej zepsuć niż ulepszyć ujęcie. Poza tym po prostu nie zawsze pasuje. Według moich obserwacji uważam, że między innymi warto go stosować do kadrów z częściowo zachmurzonym niebem oraz do kadrów, które zawierają elementy, których fakturę warto uwypuklić.


Komunikacja rybim okiem

Jednym ze sposobów utrwalania świata w inny niż standardowy sposób jest obiektyw fisheye, czyli tzw. rybie oko. Jego kąt widzenia po przekątnej wynosi 180 stopni, a spora dystorsja równa ok. 30% daje nietuzinkowe kadry, niemożliwe do uzyskania innymi sposobami. Najbardziej popularnym obiektywem z rodziny fisheye jest w pełni manualny Samyang 8 mm f/3.5. Jego cena to niecały 1000 zł. Czy świat widziany rybim okiem jest wart tej ceny? To zależy jak bardzo nam się spodoba. Dla mnie ten obiektyw należał zawsze do grona ‚must have’.  Oczywiście do jego działania niezbędna jest lustrzanka i tego niestety przeskoczyć się nie da. Ale jeśli stać nas na szkło w takiej cenie to pewnie lustrzanka jest już w naszym posiadaniu.

Choć rybie oko najlepiej nadaje się do architektury, krajobrazów i wnętrz to z powodzeniem można używać go do fotografii komunikacyjnej. Oprócz dużego pola widzenia i sporej dystorsji fisheye daje nam jeszcze możliwość uzyskania innego fajnego efektu, a mianowicie przerysowania. Jest to wrażenie, że obiekt znajdujący się na pierwszym planie (w naszym przypadku pojazd) jest większy od obiektów na dalszym planie. Bawiąc się jednak kadrem należy pamiętać, że tak duże pole widzenia to w pewnych przypadkach utrudnienie, ponieważ kompozycja jest tutaj bardzo ważna, a ciężko zapanować nad wszystkimi elementami kadru. Z pomocą przychodzi wtedy wykadrowanie niechcianych elementów na etapie obróbki.

Oczywiście rybie oko także ma swoich zwolenników i przeciwników. Ci drudzy często twierdzą, że jest to chwilowa zabawka, szybko się nudzi, a modyfikując kształty i rozmiary pojazdu, pozbawia zdjęcia charakteru dokumentacyjnego. Dla mnie jednak fotografowanie przy pomocy tego obiektywu wciąż jest frajdą, a używam go już dość długo i często. Co do drugiego zarzutu to spośród setek zwykłych zdjęć lepiej zobaczyć coś pokazanego w inny sposób, a standardową dokumentację można zostawić innym lub po prostu na chwilę zmienić obiektyw.


Tramwajowy Kraków

Nadszedł czas na kilka miejscówek z Grodu Kraka. Miasta z dość różnorodnym taborem, którego dużą część tworzą zachodnie używane wagony i różnego typu ich przeróbki. Do dyspozycji jest tutaj wiele plenerów. Od staromiejskich kadrów do ujęć w zielonym buszu.

1) Podróż zaczniemy tuż przy dworcu. Tutaj możliwe do wykonania jest zdjęcie z jednym z symboli Krakowa w tle – Barbakanem.

2) Staromiejski charakter można nadać zdjęciu także na Placu Wszystkich Świętych.

3) Przesuwając się na zachód można trafić na torowisko w ciągu al. 3 maja. Biegnie ono wzdłuż zadrzewionych terenów okolic Błoń i Parku Jordana i jest dobrym miejscem do zielonych ujęć, szczególnie z długą ogniskową.

4) Kierując się na północ miasta, między Dworcem Towarowym, a przystankiem Prądnicka, przejeżdża się wiaduktem tramwajowym mieszczącym się nad linią kolejową. Tramwaje zjeżdżające z tego wiaduktu także mogą ciekawym motywem do zdjęć.

5) Wracając w stronę dworca warto przejechać się jedynym w Polsce tunelem premetra. Na przystanku Politechnika znajdującym się w tunelu także znaleźć można fajne ujęcia.

6) Na granicy Podgórza i Kazimierza znajduje się Most Piłsudskiego, który swoją konstrukcją wręcz zmusza do fotek.

7) Most ten stanowi także tło do najbardziej wymagającego kadru w tym wpisie. Przyjemne ujęcie będące jakoby kwintesencją Krakowa można wykonać ze zbocza Parku Bednarskiego znajdującego się w Podgórzu. Jednak wymaga to szukania luki między gałęziami.

8) Innym mostem o interesującej konstrukcji jest Most Kotlarski. Jest jednak trudniej dostępny z uwagi na wydzielone i niedostępne z chodnika torowisko. Mimo to tramwaje wyjeżdżające z mostu można ciekawie przedstawić na tle budowli.

9) Przenieśmy się teraz do krainy zapuszczonych tras i szerokich ulic, czyli Nowej Huty. Jednym z przykładów takiej zarośniętej i klimatycznej trasy jest torowisko wzdłuż ulicy Ujastek Mogilski.

10) Na trasie w kierunku Wzgórz Krzesławickich znajdują się wiadukty tramwajowe, gdzie torowisko przybiera formę splotu. Na pewno jest to interesujący element fototramwajowej wycieczki po Krakowie.

Na koniec tradycyjnie mapa miejscówek na schemacie, który można pobrać ze strony:  www.mpk.krakow.pl/pl/mapki-komunikacyjne/.


Odszumianie

Gdy robimy zdjęcia używając wysokiej czułości ISO albo gdy podczas obróbki mocno wyostrzamy kadr lub wyciągamy detale z cieni, często naszym oczom ukazuje się szum. Jest to odpowiednik ziarna znanego z fotografii analogowej i zazwyczaj nie jest zbyt pożądany. Tak naprawdę ciężko zupełnie pozbyć się szumu w procesie obróbki. Postaram się pokazać jednak jak zmniejszyć jego inwazyjność na naszej fotce, ale nie spowodować, że kadr będzie wyglądał sztucznie i niewyraźnie.

Przykładowe zdjęcie nie wygląda strasznie w takim rozmiarze w jakim jest tu publikowane. W większej rozdzielczości przeszkadzają już jednak zaszumione powierzchnie. I nimi zajmiemy się w tym mini tutorialu.

Wrzucamy zdjęcie do programu, kopiujemy warstwę i aplikujemy filtr ‚Redukcja szumu’.

Następnie odpowiednimi suwakami regulujemy moc odszumienia. Według mnie najlepiej dążyć do tego, aby szum nie raził w oczy, ale też nie powstał totalnie rozmyty obraz. Jeśli potrzebujemy bardzo mocnego odszumienia w miejscu, gdzie nie ma detali (np. na niebie) to możemy użyć filtru ‚rozmycia gaussowskiego’. Jeśli już zaakceptowaliśmy nasze ustawienia to kolejną ważną rzeczą jest selektywne użycie filtru w kadrze. Oznacza to po prostu włączenie maski na odszumionej warstwie, wypełnienia jej kolorem czarnym co zupełnie usunie efekt, a następnie miękkim białym pędzlem malowanie po masce w tych miejscach, gdzie odszumienie rzeczywiście jest potrzebne. Dobrze jest też ustawić różne krycie pędzla dla różnych elementów kadru, co pozwoli nam kontrolować moc rozmycia w różnych miejscach. Na zrzucie ekranu widać częściowe odszumienie daszka (po prawej jego stronie).

Poniżej przedstawiam jeszcze przykład odszumienia poszycia. Szum jest dużo mniej widoczny, ale widać także fakturę powierzchni. Krawędzie zostają krawędziami, a nie rozmydlonymi paskami.


Poranna rura

Używany wśród części komunikacyjnych fotografów termin ‚poranna rura’ oznacza fotografowanie wcześnie rano tuż po wschodzie słońca. Obecnie słońce pokazuje się nad horyzontem ok. godziny 5.30 i jest to dobry czas, aby zacząć robić foty.

Oczywiście wyjście z domu o takiej porze wymaga pewnego poświęcenia, szczególnie w weekend. Większość osób musi po prostu wstać wcześniej niż zazwyczaj. Ja wolę noc spędzić towarzysko, obejrzeć wschód i od razu udać się na fotograficzne łowy. Większe lub mniejsze poświęcenie przy porannych fotach musi nam jednak zostać jakoś wynagrodzone.

Oto subiektywne zalety porannej rury :

  • Słońce świeci z innej strony niż przy standardowych południowych, czy popołudniowych zdjęciach. Pozwala to tworzyć unikalne kadry ze słońcem.
  • Tuż po świcie zaczyna się tzw. ‚złota godzina’, czyli światło jest ostre i ciepłe, tak samo jak przed zachodem słońca.
  • Klimat pustych ulic, szczególnie w weekend, wolnych od samochodów i pieszych.
  • Dla mnie osobiście dodatkową przyjemnością płynącą z ‚porannej rury’ jest możliwość obserwacji jak nowy dzień budzi się do życia.

Planując miejscówki na ‚poranną rurę’ warto znać pozycję słońca tuż po wschodzie. Pomocny jest przy tym program TPE opisany w innym poście.

      

 



	

Poznań w tramwajowym obiektywie

Poznań to miasto posiadające jedną z największych sieci tramwajowych. W talii MPK znajduje się dość pokaźna gama taboru. Od używanych na zachodzie GT6 i GT8, poprzez stopiątki, Combino i Tatry do modernizowanych Moderusów Alfa i Beta oraz nowiutkich Solarisów Tramino. W mieście bimb można znaleźć także kilka dobrych rozwiązań komunikacyjnych jak np. autobusowe dworce przesiadkowe, czy bezkolizyjna trasa Poznańskiego Szybkiego Tramwaju zbudowana prawie w całości w wykopie. Od niej zaczynamy naszą fotograficzną podróż.

1) Na trasie PST niewątpliwie wyróżnia się przystanek Lechicka/Plaza. Prowadzący do pobliskiej galerii, przyciąga oczy swoim barwnym i żywym charakterem i stanowi dobre tło dla pojazdu.

2) Również na trasie PST warto zwrócić uwagę na długą estakadę przebiegającą nad osiedlem, łąkami, a także trasą na Piątkowską.

 

3) I właśnie przenosimy się na pętlę Piątkowską. Wiata na przystanku początkowym oraz spore zadrzewienie dodaje jej klimatu.

4) Kilka przystanków za pętlą torowisko biegnie wzdłuż Parku Sołackiego i również swoim zadrzewieniem namawia do zdjęć.

5) Trasa na Piątkowską oraz PST łączą się w okolicach Mostu Teatralnego, który tak naprawdę jest wiaduktem. Z niego właśnie można złapać interesujące ujęcie z katedrą.

6) Następnie przenosimy się bardziej na wschód sieci. Podobne ujęcie z katedrą możemy zrobić na ulicy Wyszyńskiego przed rondem Śródka.

7) Przy tym rondzie znajduje się stacja początkowa Kolejki Parkowej Maltanka. Oprócz przejażdżki nią można skomponować ciekawy kadr na trasie lub na któreś z pętli. Na zdjęciu stacja końcowa ‚Zwierzyniec’.

8) Nieco na południe znajduje się tzw. trasa kórnicka, czyli odcinek między ulicą Kórnicką, a Os. Lecha. Kiedy była to trasa wiodąca przez dość dzikie tereny. Dziś kwitnie tam sporo budynków. Mimo wszystko można złapać tam interesujące zarówno ‚krzaczaste’ jak i zurbanizowane ujęcia.

9) Ostatnim punktem podróży będą okolice mostu Św. Rocha – stosunkowo niedawno otwartej przeprawy tramwajowej przez Wartę. Zdjęcia robione są tam zazwyczaj od strony zachodniej. Jednak budynki w tle zachęcają także do focenia od strony wschodniej.

Tradycyjnie na koniec schemat bardzo rozkopanej poznańskiej sieci – pobrany ze strony ZTMu.


Bakumatsu Koshashin Generator

Co kryje się pod magiczną nazwą w tytule wpisu? Otóż kryje się narzędzie do najszybszego i najprostszego postarzania zdjęć, z jakim się spotkałem. Kiedy parę dni temu natrafiłem na nie pierwszy raz, zaskoczyło mnie jakie efekty może przynieść skrypt strony internetowej. Ale czas na konkrety…

Głównym bohaterem tego krótkiego wpisu jest strona labs.wanokoto.jp/olds. Wystarczy wrzucić tam zdjęcie z dysku, kliknąć „Generate” i naszym oczom ukazuje się świetnie postarzona fotka.

Klikając na ‚Download’ , a potem na ‚Download Now’ zapisujemy zdjęcie na dysk.

Plusem tego narzędzia jest jego szybkość i prostota pozwalająca uniknąć zabawy z programami graficznymi.

Minusem jest natomiast rozdzielczość powstałego zdjęcia wynosząca 800px na dłuższym brzegu, a także brak modyfikacji efektu.

Zapraszam także do innego wpisu poświęconego postarzaniu zdjęć.


Mosty

Szukając pomysłu na zdjęcie warto udać się w okolice jednych z najbardziej fotogenicznych obiektów inżynierskich jakimi są mosty. Ważne, aby odróżniać je od równie ciekawych wiaduktów. Most to obiekt nad wodą, a wiadukt położony jest nad innymi szlakami komunikacyjnymi np. drogą. To co czyni mosty tak bardzo fotogeniczne to ich oryginalny wygląd oraz położenie nad wodą, co pozwala tworzyć dość malownicze fotki.

Jak zatem znaleźć fajny kadr, aby wykorzystać potencjał pojazdu i mostu? Według mnie najbardziej interesujące zdjęcia wychodzą, gdy:

  • Jesteśmy ustawieni prostopadle do mostu w dość dużej odległości i cały pojazd znajduje się na budowli.
  • Stoimy na moście i łapiemy pojazd razem z konstrukcją budowli.
  • Ustawiamy się na wprost mostu i łapiemy pojazd wyjeżdżający z niego. Tutaj przydaje się długa ogniskowa, która pozwoli skrócić perspektywę.

Jedne z najbardziej atrakcyjnych obiektów, które dość licznie występują w Polsce (szczególnie na szlakach kolejowych) to tzw. mosty stalowe z jazdą dołem. Nie jest to tylko przejazd przez przeszkodę wodną, ale i wysoka, często łukowa, konstrukcja szczególnie fajnie wyglądająca na zdjęciach.

Poniżej tradycyjnie przedstawiam garść przykładów.


Dorabianie nieba

Poprawnie naświetlone zdjęcie pozbawione jest utraty szczegółów w cieniach oraz prześwietleń występujących zazwyczaj na niebie. Niestety rozpiętość tonalna matrycy cyfrowego aparatu jest dużo gorsza niż ludzkiego oka, więc czasem, szczególnie w bardzo pochmurny dzień, jesteśmy skazani na prześwietlone niebo. Jak temu zapobiec? Jeśli robimy RAWy to w photoshopowej wtyczce do wywoływania RAWów „Camera Raw” możemy posłużyć się suwakiem Recovery, który ujawnia część detali ze zbyt jasnych partii kadru. Jeśli jednak niebo jest całkowicie prześwietlone to nawet to nie pomoże. Wtedy można spróbować dorobić własne niebo.

Sposobów na pokolorowanie nieba  jest wiele. Postaram się pokazać jeden ze sposobów używając najprostszych narzędzi Photoshopa. Zaczynamy od wrzucenia fotki do programu i wywołania narzędzia gradientu.

W palecie presetów wybieramy drugi z nich. Przechodzi on z wybranego koloru do przezroczystości. Aby zmienić kolor, klikamy na znacznik znajdujący się po lewej stronie na dole paska gradientu i szukamy odpowiedniego koloru na nasze niebo. Oczywiście nie musi być to błękitny. Może być to np. pomarańcz imitujący niebo o zachodzie słońca.

Gdy wybraliśmy już kolor, akceptujemy gradient i na nowo utworzonej warstwie rysujemy pionową kreskę od góry do dołu kadru.

Zmieniamy sposób mieszania warstwy z gradientem np. na mnożenie (multiply). Jeśli efekt jest za mocny to zmniejszamy krycie (opacity) warstwy. Często zdarza się, że gradient przyciemni lub stworzy kolorową dominantę dla obiektów, dla których wcale nie jest to pożądane. Wtedy tworzymy maskę dla warstwy z gradientem i malując czarnym pędzlem po niej odkrywamy poprzednią warstwę. Jeśli nie odpowiada nam kolorystyka nieba to możemy ją np. ocieplić poprzez zmianę balansu bieli zdjęcia (lub jego fragmentu).

Tada! Mamy gotowe niebo. Lecz jeśli na jego gładkiej powierzchni czegoś nam brakuje to możemy pójść o krok dalej i stworzyć chmury. W tym celu znów tworzymy nową warstwę i wywołujemy narzędzie Filter->Render->Clouds.

Następnie narzędziem Edit->Free Transform edytujemy chmury poprzez ich spore rozciągnięcie. W takiej postaci wyglądają trochę bardziej realistycznie.

Pozostaje nam już tylko zatwierdzić transformację, zmienić tryb mieszania warstwy (np. na Darker Color) oraz zmniejszyć jej krycie. Ewentualnie możemy usunąć chmury z niepożądanych obszarów kadru jeśli są widoczne.

O ile dorabianie nieba nadaje zdjęciu uroku jeśli tylko nie jest przesadzone, o tyle wyrenderowane chmury mogą czasem popsuć efekt i pomogą zauważyć, że kolorowe niebo nie pochodzi z zapisu matrycy. Dlatego tego sposobu obróbki lepiej używać rzadko i wtedy, kiedy naprawdę jednolite niebo razi w oczy.

Poniżej tradycyjnie przedstawiam kilka przykładów, gdzie kolor nieba został albo wzmocniony albo stworzony przez gradient.

                           
                           
                                   
                 


Selektywny kolor

Dzień jest pochmurny, a światło nieatrakcyjne. Niby mamy ciekawy kadr, ale brak słońca psuje kolory i odejmuje zdjęciu mocy. Co można wtedy zrobić?

Zdarza się także, że bałagan w kadrze powoduje, iż główny element zdjęcia jest słabo widoczny. Jak go uwypuklić?

Mamy oklepany kadr i chcemy go urozmaicić poprzez obróbkę. Jakiś pomysł?

Na wszystkie te pytania jest wiele odpowiedzi, a jedną z nich jest selektywny kolor. Obróbka ta ma na celu zamianę zdjęcia na czarno-białe (monochromatyczne) i pozostawienie głównego motywu w kolorze. Głównym motywem w naszym przypadku będzie oczywiście pojazd.

Jak przebiega taka obróbka? Otóż potrzebujemy obrazu kolorowego oraz dokładnie tego samego kadru w czerni i bieli (lub z jakimś zabarwieniem np. sepii). Zamiany pracy na czarno-białą można dokonać na przykład w sposób opisany w poście o postarzaniu zdjęć. Następnie ładujemy fotki do Photoshopa jako 2 warstwy, gdzie górna jest monochromatyczna. Przy górnej warstwie wstawiamy maskę ikonką kółka w prostokącie znajdującą się na dole okna warstw.

Następnie czarnym pędzlem malujemy po pojeździe odkrywając dolną warstwę. Krycie pędzla zależne jest od tego jak dużo koloru chcemy odzyskać. Najładniej wygląda jeśli kolor jest uwydatniony tylko w pewnym stopniu (od 20 do 50 %).

Potem łączymy warstwy, zapisujemy i gotowe.


Poniżej prezentuję kilka prac obrobionych w ten sposób.

      
      
      
            

Mi osobiście ten sposób obróbki bardzo się podoba. Ale znajduje on także przeciwników,
jak wiele rzeczy, które odbiegają od standardu. Ważne, aby selektywnego koloru używać
z umiarem i do kadrów, które po prostu do tego pasują.