Blog o fotografii komunikacyjnej

Archive for Marzec, 2012

Selektywny kolor

Dzień jest pochmurny, a światło nieatrakcyjne. Niby mamy ciekawy kadr, ale brak słońca psuje kolory i odejmuje zdjęciu mocy. Co można wtedy zrobić?

Zdarza się także, że bałagan w kadrze powoduje, iż główny element zdjęcia jest słabo widoczny. Jak go uwypuklić?

Mamy oklepany kadr i chcemy go urozmaicić poprzez obróbkę. Jakiś pomysł?

Na wszystkie te pytania jest wiele odpowiedzi, a jedną z nich jest selektywny kolor. Obróbka ta ma na celu zamianę zdjęcia na czarno-białe (monochromatyczne) i pozostawienie głównego motywu w kolorze. Głównym motywem w naszym przypadku będzie oczywiście pojazd.

Jak przebiega taka obróbka? Otóż potrzebujemy obrazu kolorowego oraz dokładnie tego samego kadru w czerni i bieli (lub z jakimś zabarwieniem np. sepii). Zamiany pracy na czarno-białą można dokonać na przykład w sposób opisany w poście o postarzaniu zdjęć. Następnie ładujemy fotki do Photoshopa jako 2 warstwy, gdzie górna jest monochromatyczna. Przy górnej warstwie wstawiamy maskę ikonką kółka w prostokącie znajdującą się na dole okna warstw.

Następnie czarnym pędzlem malujemy po pojeździe odkrywając dolną warstwę. Krycie pędzla zależne jest od tego jak dużo koloru chcemy odzyskać. Najładniej wygląda jeśli kolor jest uwydatniony tylko w pewnym stopniu (od 20 do 50 %).

Potem łączymy warstwy, zapisujemy i gotowe.


Poniżej prezentuję kilka prac obrobionych w ten sposób.

      
      
      
            

Mi osobiście ten sposób obróbki bardzo się podoba. Ale znajduje on także przeciwników,
jak wiele rzeczy, które odbiegają od standardu. Ważne, aby selektywnego koloru używać
z umiarem i do kadrów, które po prostu do tego pasują.


O Trójmieście kadrów kilka

Trójmiasto jest drugą po GOPie aglomeracją miejską obejmującą przynajmniej 2 miasta podobnej wielkości. Można się tu przejechać autobusem,  tramwajem, trolejbusem oraz szybką koleją miejską zbierającą w tej aglomeracji największe międzymiastowe potoki pasażerskie. Możemy nawet zakupić bilet metropolitalny obejmujący wszystkie te środki komunikacji. Ja tradycyjnie skupiłem się na tramwajach.

1) Podróż tym razem zaczniemy od wschodu Gdańska. Konkretniej od klimatycznej pętli Przeróbka, gdzie na odjazd tramwaj oczekuje na ulicy.

2) Kolejna miejscówka to trochę przekombinowany motyw z dworcem. Tramwaj może i ledwo widoczny, ale za to w otoczeniu wspaniałego dworca. Zdjęcie zrobione z ulicy 3 maja, na której swoją drogą można złapać także przyjemne zielone ujęcia.

3) Kierując się na północ mijamy słynną bramę Stoczni Gdańskiej i zatrzymujemy się na przystanku Stocznia SKM. Z kładki prowadzącej do stacji możemy złapać zarówno tramwaje oraz pociągi jak i statki budowane, czy remontowane w stoczni.

4) Kierując się dalej na północ dostajemy się do dzielnicy Nowy Port wyglądającej inaczej niż reszta Gdańska i przypominającej trochę Śląsk. Na zdjęciu skład żelazek niedługo po opuszczeniu pętli-zajezdni.

5) Przenosimy się teraz na zachodni kraniec gdańskiej sieci tramwajowej. Na ulicy Pomorskiej znajduje się odcinek torowiska w betonie w jednym kierunku oraz w ziemi w drugim kierunku. Za nim biegnie wiadukt kolejowy, który stanowi dobry motyw na zdjęcie, gdyż stosunkowo często coś nim przejeżdża.

6) Kilkaset metrów dalej leży pętla tramwajowa Oliwa. Miejsce dość przyjemne i warte odwiedzenia przy okazji spaceru po wspaniałym Parku Oliwskim.

7) Żeby ten wpis był rzeczywiście o Trójmieście, a nie o samym Gdańsku to wypada dorzucić coś z Gdyni. Nie znalazłem wiele ciekawych miejscówek na trolejbusy, ale na pewno na uwagę zasługują wiadukt na ulicy Wiśniewskiego.

8) Jeśli chodzi o autobusy to uwagę zwraca na pewno Estakada Kwiatkowskiego z widokiem na północne osiedla.

To tyle na dzisiaj. Trójmiasto ma w sobie potencjał dla zdjęć komunikacyjnych mam nadzieję, że pokażę go jeszcze na łamach Fototramwaju. Dorzucam tradycyjnie schemat tramwajowy z zaznaczonymi miejscówkami, pobrany ze strony www.ztm.gda.pl.


GIFy

Jeśli chcielibyśmy wprawić nasze zdjęcia w ruch, a nie mamy sprzętu nagrywającego lub uważamy, że film jest zbyt łatwy lub zbyt popularny, to możemy zabawić się w tworzenie mini animacji poklatkowej najczęściej spotykanej pod formatem GIF.

Pierwsze co potrzebujemy to oczywiście pomysł i kadr. Ja za przykład wziąłem zapełnianie wagoniku przez ładowarkę na terenie cementowni ‚Odra’ w Opolu. Następnie musimy skonfigurować nasz aparat tak, aby był najszybszy, czyli ustawić format na JPG, a rozmiar zdjęcia na jak najmniejszy. Duże fotki i tak nam nie są potrzebne, bo GIF z nich miałby sporą objętość. Pozostaje nam teraz zrobić tyle ujęć ile jest potrzeba, aby ukazać dany ruch. Częstotliwość zdjęć powinna być jak największa. Zawsze ewentualnie możemy usunąć niechciane ujęcia jeśli naszym celem nie jest uzyskanie płynnego ruchu. Wiadomo, że kadry będą lekko przesunięte wobec siebie, ale według mnie jest to urok animacji poklatkowej i coś co odróżnia ją od filmu. Ja zrobiłem 30 ujęć.

Pozostaje nam teraz tylko postprocessing. Obróbka takich zdjęć to spory problem, bo wszystkie zdjęcia muszą być obrobione tak samo, ale czego się nie robi dla fajnego efektu. Jeśli chodzi o utworzenie samego GIFa to najprościej zrobić to w darmowym programie PhotoScape, o którym wspominałem w innym poście. Posiada on tryb AniGif, gdzie wrzucamy wszystkie zdjęcia składowe i możemy dowolnie modyfikować kolejność, czas i sposób przechodzenia, czy rozdzielczość obrazu. Należy pamiętać, że tutaj wielkość ma duże znaczenie. Mój GIF o rozdzielczości 616×338 zajmuje już prawie 4 MB. Oczywiście da się to obejść poprzez kompresję zdjęć składowych, czy konwersję ich na czarno-białe, ale jeśli chcemy pełnej jakości to trzeba się liczyć z małym rozmiarem. Poniżej zamieszczam GIF w rozdzielczości 128×70 zajmujący 201 KB oraz w rozdzielczości 360×198 zajmujący 1,32 MB.


Grill kolejowy

Za 2 dni zaczyna się kalendarzowa wiosna i już objawia się dość ciepłymi dniami. Do tego za niecały tydzień następuje zmiana czasu, która wydłuży nam dzień. Wszystko to sprawia, że powoli zaczyna się sezon grillowy, a osoby, które odłożyły na zimę aparat na półkę, odkurzają go i planują już wiosenne wypady fotograficzne. Czy można połączyć te dwa z pozoru bardzo różne sposoby spędzania wolnego czasu? Oczywiście. Na przykład pod postacią grilla kolejowego.

W Polsce znajduje się wiele linii kolejowych, które częstotliwością kursów nie zachęcają do wyczekiwania z aparatem na pociągi. Można więc uprzyjemnić sobie ten czas poprzez grill ze znajomymi pasjonatami. Wypatrywaniom składu towarzyszyć będzie zawsze wesoła atmosfera, ciekawe rozmowy i wyśmienita strawa.

Podczas wczorajszego grilla wybraliśmy sobie za miejsce wiadukt Linii Hutniczej Szerokotorowej nad linią D29-8 znajdujący się w okolicach Kozłowa.

This slideshow requires JavaScript.


Prostowanie zdjęć

Dziś coś dla bardziej początkujących fotografów. Prostowanie zdjęć wydawałoby się rzeczą banalną, ale patrząc na fotki umieszczane na różnych galeriach komunikacyjnych można stwierdzić, że niektórzy wciąż mają z tym problem. Postaram się przedstawić kilka wskazówek pomocnych przy prostowaniu obrazu:

  • Nie prostować do krawędzi pojazdu. Niestety nasze drogi i torowiska nie są zbyt proste i pojazd często jest na nich lekko przekrzywiony.
  • Jeśli mamy do wyboru prostowanie do obiektów znajdujących się 50 metrów od nas, a prostowanie do obiektów znajdujących się 150 metrów od nas, to lepiej wybrać to drugie.
  • Nie prostować do budynków i innych obiektów znajdujących się na obrzeżach kadru. Z uwagi na dystorsję obiektywu, obiekty na brzegach kadru często mają delikatnie ukośne ściany co wcale nie oznacza, że zdjęcie jest krzywe. Prostowanie takie jest jednak możliwe przy bardzo długich ogniskowych, gdzie dystorsja nie występuje.
  • Gdy to możliwe, nie prostować do drzew, lamp, czy słupów trakcyjnych. One też lubią być krzywe.
  • Jeśli jednak zdecydujemy się na prostowanie do lamp, czy słupów, prostujmy do osi słupa, a nie do jego krawędzi, gdyż ta często jest nachylona pod pewnym kątem do osi.
  • Przy budynkach , które nie są położone prostopadle do kadru, lepiej prostować fotkę do jego krawędzi pionowych, a nie poziomych.
  • Nie ufać bezgranicznie wskazaniom różnych miarek i narzędzi do prostowania. Czasem obiekty na zdjęciu są tak ułożone, że bardziej naturalnie wygląda ono, kiedy zgodnie z miarką kadr jest trochę krzywy.
  • Jeśli na fotce wyraźnie widoczna jest linia horyzontu, prostować do niej.

W większości wypadków najlepiej jest prostować do krawędzi budynku znajdującego się w środku kadru i to w pewnej odległości od nas. I takiego właśnie prostowania dokonamy w photoshopie.

 

Po otwarciu zdjęcia wybieramy narzędzie miarki.

 

Następnie zoomujemy obraz, aby wyraźnie widzieć krawędź, do której prostujemy.  Rysujemy po niej kręskę narzędziem miarki. W naszym przypadku jest pozioma górna krawędź budynku.

 

Kąt o jaki powinniśmy obrócić zdjęcie, obliczył się automatycznie. Aby dokonać obrotu wchodzimy w Image->Image Rotation->Arbitrary. Tam pokazuje nam się kąt o jaki obróci się obraz oraz kierunek obrotu. Możemy te parametry dowolnie modyfikować. W przypadku mojego zdjęcia był to obrót o 0.5 stopnia zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

Po zatwierdzeniu obrotu pozostaje nam tylko wykadrować zdjęcie, aby usunąć brzegi jakie zostały nam po obrocie. Niektóre programy robią to za nas.

 

Jak już wspominałem, można także prostować do horyzontu. Należy tylko uważać, aby nie pomylić linii horyzontu z linią drzew, która w oddali łatwo się zlewa.

 

Czasem jednak zdarza się, że na całym kadrze nie ma ani jednej krawędzi do której można by wyprostować zdjęcie. Wtedy pozostaje nam tylko obracanie zdjęcia o małe wartości kątów, aż będzie wyglądać najbardziej naturalnie.


Kilka kadrów ze Szczecina

„Mechaniczne miasto”. Takie określenie kiedyś usłyszałem a propo najbardziej wysuniętego na północny-zachód tramwajowego miasta w Polsce. I większość przyzna, że Szczecin do najpiękniejszych miast nie należy. Co nie znaczy, że stroni od ciekawych i godnych odwiedzenia miejsc. Także w podróżach fototramwajowych. Spójrzmy zatem na kilka ujęć, które wybrałem dla stolicy województwa zachodnio-pomorskiego.

1) Kierując się z dworca głównego na północ dojeżdżamy do pierwszego przystanku na naszej trasie – Wyszyńskiego. Natrafiamy tu na  kadr z katedrą.

2) Kierując się dalej na północ dojeżdżamy do pętli Stocznia Szczecińska. Tu mamy kadr z przystankiem początkowym i przelotowym oraz stoczniowymi żurawiami.

3) Pozostajemy w rejonach na północ od centrum, ale przenosimy się na zachodnie obrzeża miasta. Na dość klimatyczną końcówkę trasy na Głębokie, gdzie można złapać interesujący kadr np. w rejonie przystanku Kasyno.

4) Kierując się z trasy na Głębokie na południe, można znaleźć fajny liściany kadr na torowisku biegnącym wzdłuż ulicy Wawrzyniaka.

5) Następnie skręcamy na Krzekowo. Tu po drodze zobaczyć można wiele ulic pokrytych brukiem z miejscowymi wyspami asfaltu. Taką ulicą jest również Żołnierska, wzdłuż której dobiega końca trasa tramwajowa.

6) Przenosimy się teraz w rejon centrum. Przyjemnym miejscem jest plac Grunwaldzki, gdzie dostęp mają tylko piesi i tramwaje.

7) Trochę bardziej na południe znajduje się plac Kościuszki. Miejsce ciekawe o tyle, że odbiega od niego aż 5 tras tramwajowych.

8) Szczecin pełny jest torowisk znajdujących się po środku ulicy i odgrodzonych od niej pasami drzew. To także dobry plener dla ujęć. Na zdjęciu torowisko w al. Piastów i przystanek Plac Kościuszki.

9) Na koniec przenosimy się zupełnie gdzie indziej. Na jedyną pętlę położoną po wschodniej stronie Odry, czyli Basen Górniczy. Jest punkt przesiadkowy na autobusy w stronę Dąbia, ale i sama pętla tramwajowa zachęca do zdjęć swoją wielkością i zielonością.

To wszystkie miejsca jakie odwiedziliśmy w tej podróży po Szczecinie. Na koniec po raz kolei dorzucam schemat sieci tramwajowej z cyframi zgodnymi z numerami miejscówek. Schemat pobrany został ze strony: http://www.zditm.szczecin.pl/schematy.php


RAW, czy JPEG

RAW oraz JPEG to 2 najpopularniejsze formaty zapisu zdjęć na karcie pamięci. O ile JPEG to format każdemu dobrze znany to o RAWach nie każdy jeszcze słyszał. Jest to format odpowiadający negatywowi w fotografii analogowej, więc zawiera dużo więcej informacji o obrazie. Aby tak zapisane zdjęcie można było skompresować do popularnego JPEG, należy je wywołać. I nie chodzi tu wcale o drukowanie obrazu, a o otworzenie RAWa w jednym z programów do tego przeznaczonych, ewentualna korekcja zdjęcia oraz zapisanie go do JPEG.

Niestety nie wszystkie cyfrowe aparaty fotograficzne zapisują zdjęcia w obu formatach. Zapis w RAWach zarezerwowany jest dla lepszych cyfrówek oraz lustrzanek. Mimo to można kupić już za kilkaset złotych aparat z tą opcją – np. Panasonic Lumix FZ28. Jednak także ci, którzy mają sprzęt obsługujący RAWy, w ogóle ich nie używają. Postaram się pokazać, że jednak warto.

Główną zaletą cyfrowych negatywów jest duża możliwość odzyskiwania szczegółów z ciemnych oraz jasnych partii zdjęcia. Miejsca na obrazie, które są zbyt jasne lub zbyt ciemne, przy obróbce JPEGa uległyby tylko nieznacznej poprawie i to przy pogorszeniu jakości. Natomiast na etapie wywoływania RAWa zdjęcie może ulec wielu modyfikacjom jasności bez utraty jakości.

Oczywiście modyfikacje te mają swoje granice i nie pomogą wiele w przypadku przepalonego fragmentu nieba np. przy zdjęciu pod Słońce.

Kolejną cechą RAWów jest możliwość regulowania i korygowania balansu bieli na etapie wywoływania. W JPEGach duże zabawy z kolorami także mogą doprowadzić do pogorszenia jakości obrazu.

Inna zaleta cyfrowych negatywów jest pośrednia. Otóż jeśli robiliśmy nasze zdjęcia w JPEGach, przychodzimy do domu, zrzucamy je na komputer, obejrzymy może raz i tyle. Jeśli zdjęcie musimy jeszcze wywołać to mimo, że na pierwszy rzut oka nie wymaga ono większych poprawek, dokonamy jego podstawowej obróbki jak np. wykadrowanie, wyostrzenie, prostowanie, czy odszumienie (nad którym w RAWach mamy większą kontrolę co przekłada się na lepsze efekty). Taką fotkę ogląda się potem po prostu przyjemniej.

Przedstawiłem format RAW tylko od pozytywnej strony, ale oczywiście posiada on także i wady. A dokładniej są to 2 wady. Pracochłonność i duża objętość pliku. Jeśli z jednego dnia przynosimy 150 zdjęć i po wyrzuceniu tych nieciekawych zostaje nam 100 to i tak jest to co najmniej kilka godzin pracy w programie do wywoływania. Jeśli robimy kilkaset ujęć tygodniowo to ciężko się z tym wyrobić. Dlatego ja zazwyczaj wywołuję tylko te zdjęcia, które są mi do czegoś potrzebne, które chcę wrzucić do sieci lub co do których mam pomysł na fajną obróbkę. Resztę po prostu przeglądam w RAWach. Jeśli chodzi o objętość pliku to jest ona kilkakrotnie większa niż w przypadku JGEGów. Przez to na karcie pamięci, czy dysku twardym zmieści się mniej fot. Można to jednak obejść kupując pojemniejsze karty oraz usuwając RAWy z dysku po ich wywołaniu.

Moje podsumowanie będzie podobne jak w przypadku wpisu o trybach PASM. To, który sposób zapisu zdjęć wybierzemy zależy od tego, czy bardziej zależy nam na czasie i wygodzie, czy na większej kontroli nad finalnym obrazem. Jeśli jednak zostaniemy przy JPEGach to radziłbym zmienić czasem format w sytuacjach trudnego oświetlenia. W większości aparatów „dwuformatowych” mamy do dyspozycji jeszcze hybrydę w postaci zapisu jednocześnie JPEGa i RAWa. Trzeba jednak liczyć się wtedy z zajmowaniem większej pojemności przez jedno ujęcie oraz z wolniejszymi seriami zdjęć.