Blog o fotografii komunikacyjnej

Archive for Luty, 2012

Kontrolowany kontrast dzięki krzywym

Wiele osób zaczynających dopiero przygodę z obróbką zdjęć omija z daleka opcję „krzywe” w ich programie graficznym. Ot jest sobie kreska, którą można wyginać w wielu punktach i zazwyczaj nic dobrego to dla zdjęcia nie przynosi. Wbrew pozorom jest ona jednak bardzo przydatna. Dzięki niej można na przykład wykonać jeden prosty wzorek, który może znacznie wpłynąć na jakość zdjęcia i nadać jemu bardziej profesjonalny charakter. Wzorek ten to delikatne ‚S’, które dodaje zdjęciu kontrast w łagodny i kontrolowany sposób.

Wgrywamy zdjęcie i odszukujemy panel dopasowań (adjustments). Zazwyczaj znajduje się on po prawej stronie okna. W panelu tym klikamy na ikonkę krzywej.

Teraz nad warstwą z naszym zdjęciem pokazała się warstwa dopasowań, a w panelu wyżej pokazała się prosta kreska. Klikamy na nią na ok. 1/4 wysokości. Powstały w ten sposób punkt przeciągamy delikatnie w dół. Zdjęcie przyciemni się. Ale nie o to przecież nam chodziło. Teraz klikamy na krzywą na 3/4 wysokości i przeciągamy delikatnie w górę. Obraz rozjaśni się i nabierze kontrastu. Odpowiednio manipulując tymi 2 punktami tworzymy obraz zgodny z naszymi oczekiwaniami.

Często jednak kontrast w większości kadru jest odpowiedni, ale występują miejsca, gdzie jest za duży i objawia się np. zbyt jasnym niebem lub zbyt ciemnymi cieniami. W takim przypadku musimy miejscowo zniwelować efekt naszej obróbki. Wybieramy więc czarny pędzel i ustawiamy jego krycie (opacity) na np. 40 %.  Następnie malujemy po miejscach, gdzie kontrast jest przesadzony, aż efekt nas zadowoli. Ja całkowicie zamalowałem niebo oraz częściowo autobus, którego szyba przednia była zbyt ciemna.

W poniższym przykładzie krzywe mają duży wpływ nie tylko na kontrast, ale i na kolory. W tym przypadku także należało zredukować ich działanie w niektórych miejscach, gdyż powodowały one lokalnie zbytnie zaciemnienie obrazu lub zbyt mocne kolory.


Pojazdy w plenerze

Wiele osób ogranicza foty komunikacji do tzw. portretów, czyli zdjęć pojazdów zajmujących znaczną część kadru. Otoczenie jest w takim przypadku mało istotne. Inni idą dalej i na swoich zdjęciach akcentują także otoczenie np. poprzez drugi plan, czy specyficzne tło. Ale można iść jeszcze dalej i umieścić pojazd na zdjęciu jako element przykuwający uwagę, ale niekoniecznie kluczowy. Są to zazwyczaj panoramy i krajobrazy. Pojazd zajmuje tam małą część kadru, ale bez niego obraz jest często pusty.  Plusem takich ujęć jest to, że podobają się one nie tylko miłośnikom komunikacji i kolei.


Korekcja perspektywy

Jeśli stosujemy dość szeroki kąt, a na naszym zdjęciu znajduje się budynek to często jego krawędzie są powykrzywiane tak, jakby był przechylony. Jest to spowodowane wrodzoną wadą obiektywów, której pozbawione są tylko tzw. obiektywy tilt-shift. Są one jednak dość drogie, a ich przydatność jest niewspółmiernie mała w stosunku do ceny. Pozostają nam zatem 2 wyjścia. Pierwsze to ustawić się w połowie wysokości budynku, który ma być na tle. Jest to zazwyczaj niemożliwe i bezsensowne. Drugie to korekcja perspektywy w programie graficznym. Na przykładzie Photoshopa pokażę, że nie jest to trudna operacja.

1. Wrzucamy zdjęcie do programu. Następnie klikamy prawym przyciskiem myszy na warstwie i wybieramy opcję pierwszą z góry. Uczyni to naszą warstwę edytowalną w każdy możliwy sposób.

2. Następnie przechodzimy do opcji Edycja->Transformacja->Perspektywa. Można też użyć opcji Pochyl (Skew) także znajdującym się w Transformacji. Będziemy mogli wtedy edytować każdą stronę zdjęcia osobno.

3. Po kliknięciu na którąś z tych 2 opcji pokazuje nam się obwiednia wokół zdjęcia. Chwytamy któryś jej górny róg i ciągniemy na zewnątrz zdjęcia. W przypadku opcji „Perspektywa” drugi róg będzie także automatycznie przeciągany na zewnątrz. Ciągniemy tak długo aż efekt nas zadowoli i obraz będzie wyglądał realnie, czyli tak jak widzi nasze oko. Zazwyczaj wystarczy, aby pionowe krawędzie budynku były równoległe do pionowych krawędzi zdjęcia. Jednak nie można przesadzić, aby budynek nie wydawał się rozszerzać ku górze.

Jeśli efekt nas zadowala to klikamy na ptaszek znajdujący się po prawej stronie górnego panelu i zapisujemy zdjęcie. Jeśli zdjęcie nie jest ‚spłaszczone’ to przy zapisywaniu należy zmienić jego format na jpg.

Korekcja jest jeszcze bardziej efektowna, gdy na zdjęciu jest kilka budynków.

 

Na tych 2 przykładach widać, że korekcja dodaje zdjęciu naturalności. Dodatkowo jest to dość szybki zabieg. Nie trzeba stosować je j wszędzie, ale czasem pochylone budynki, wyglądające jakby zaraz miały się przewrócić, naprawdę rzucają się na zdjęciu w oczy.


Z wizytą w GOPie

Pierwsza lista miejscówek dotyczyć będzie najobszerniejszej, najoryginalniejszej i najbardziej zapuszczonej sieci tramwajowej, czyli GOPu leżącego na obszarze Śląska i Zagłębia. Jedynym przewoźnikiem tramwajowym na tym terenie są Tramwaje Śląskie. Właściwie co chwilę można tu spotkać klimatyczne plener ze starymi kamienicami, często występującymi jednotorami, dziką zielenią i rozsypującym się torowiskiem. Pozwoliłem sobie wybrać kilka miejsc, które według mnie wydają się ciekawe, ale oczywiście stanowią one małą część miejsc godnych odwiedzenia w GOPie.

1. Chyba najpopularniejszym kadrem ze Śląska jest tramwaj na tle katowickiego Spodka oraz ronda Ziętka. Można się tam przejść podczas np. godzinnej przesiadki w Katowicach, bo miejscówka ta znajduje się dość blisko dworca. A zdjęcia można robić z okolic przystanku Katowice Rynek.

2. Kierując się w stronę Chorzowa jedziemy torowiskiem wzdłuż Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku. Na tej trasie także można złapać ciekawe kadry, np. z panoramą Katowic w tle.

3. Jadąc dalej można natrafić na kolejne ciekawe miejsce, głównie ze względu na swoją historię. Chodzi o siedzibę dawnego Konstalu, a obecnego Alstomu, mieszczącą się w okolicach przystanku Metalowców. Na właśnie tej ulicy można obejrzeć tor prób hamowania tramwajów, a kierując obiektyw z przystanku w stronę Bytomia można złapać ciekawy kadr z kamienicami. Klimatu tej miejscówce zawsze dodawało przejście nadziemne do Konstalu. Niestety teraz jest już rozebrane.

4. Dojechaliśmy do Bytomia, jednego z najciekawszych miast do focenia tramwajów, o którym wspomnę na pewno w późniejszych wpisach dotyczących GOPu. Pierwszym miejscem polecanym do odwiedzenia jest wiadukt nad ulicą Wrocławską.

5. Schodząc w dół trafiamy na torowisko biegnące wzdłuż ulicy Wrocławskiej. Wiosną jest to wspaniały zielony tunel zachęcający do ciekawych ujęć.
6. Teraz z prędkością znacznie szybszą niż śląskie tramwaje przenosimy się do Rudy Śląskiej na pętlę Chebzie. Duży ruch tramwajowy pozwala na obfite foty pojazdów. Dodatkowo pętla sama w sobie ma ciekawy układ, dużo zieleni oraz aż 3 kierunki wychodzące z niej.
7. Całkiem niedaleko Chebzia, w kierunku na Zabrze, znajdują się tzw. „kultowe tuneliki”, czyli betonowe wąwozy, gdzie tramwaj mieści się na styk.
8. Ni stąd, ni zowąd przenosimy się na wschód od centrum Katowic, do Szopienic. Na rozwidleniu tras do Mysłowic i Sosnowca znajduje się dość fotogeniczny wiadukt, po którym wiedzie linia kolejowa do Warszawy.
9 .Kierując się z Szopienic na północ, można odbić na zachód do klimatycznej pętli Milowice, która wydaje się być położona gdzieś w lesie, a w rzeczywistości wokół niej pełno jest zabudowań.
10. Ostatnim miejscem, które odwiedzimy w tym wpisie będzie najbardziej wysunięta na północny-wschód pętla- Tworzeń Huta Katowice. Znana jest nie tylko dlatego, że wciąż można tu spotkać wiele Ikarusów, ale także ze zdjęć tramwajów na tle Huty Katowice.
Żeby odnalezienie tych miejsc było łatwiejsze, oznaczyłem je zgodnie z numeracją na schemacie sieci ze strony http://www.tram-silesia.pl/www/index.php/schemat/.
Mam nadzieję, że kilka zdjęć przypadło wam do gustu i zachęci do odwiedzenia tych miejsc, a także poszukiwania nowych.

Wstęp do miejscówek

Tym wpisem chcę zapoczątkować kategorię, która widnieje pod tajemniczą nazwą „Miejscówki”. W niej będą znajdować się wpisy dotyczące ciekawych miejsc na fotografowanie komunikacji (głównie tramwajów) w Polsce i nie tylko. Ciekawych oczywiście tylko moim skromnym zdaniem, bo nie każdemu podoba się to samo. W jednym wpisie zazwyczaj nie będą znajdować się wszystkie wybrane przeze mnie miejscówki z danego miasta (lub zespołu miast), a jedynie kilka. Inaczej zbyt szybko skończyłby mi się materiał 🙂

Nie udało mi się do tej pory być na każdej ulicy każdego miasta i zrobić własne zdjęcie w każdym według mnie ciekawym miejscu, więc nie jestem w stanie pokazać wam wszystkiego nawet w kilku wpisach. Myślę, że stopniowo będę nadrabiał zaległości i dzielił się tym z wami. Poza tym liczę na propozycje miejsc, do których mógłbym się wybrać. Propozycje możecie pisać w komentarzach pod wpisem dotyczącym danego miasta.

Pozdrawiam
Czesio


Co nieco o trybach PASM

Większość początkujących fotografów używa w swoim aparacie trybu automatycznego. Pozwala to robić poprawnie naświetlone zdjęcia bez wiedzy na temat tzw. parametrów ekspozycji, czyli czasu naświetlania, przysłony oraz czułości ISO.  Używanie trybu automatycznego potrafi jednak wpędzić w fotografa w pułapki takie jak:

  • pojazd, który został uchwycony w trakcie ruchu, na zdjęciu jest poruszony i niewyraźny
  • cały kadr jest poruszony
  • automatycznie dobrana czułość była za wysoka i zdjęcie jest zaszumione
  • pomiar światła skupił się na niebie przez co obiekt, który nas interesuje, jest niepoprawnie naświetlony

W sieci znaleźć można wiele opisów na temat tego, czym są parametry ekspozycji i jakie są między nimi zależności. Ja jednak postaram się nie wdawać w szczegóły i omówić temat na tle fotografowania pojazdów.

Kontrolę nad parametrami ekspozycji dają nam 4 tryby (tzw. PASM), które posiada każda lustrzanka, większość „małpek” oraz część zwykłych cyfrówek. Te tryby to:

  • P – tryb półautomatyczny, gdzie sami ustalamy ISO, a pozostałe 2 parametry dobierane są automatycznie
  • A – priorytet przysłony, gdzie ustalamy przysłonę i ISO, a czas naświetlania dobiera się automatycznie
  • S – priorytet migawki, gdzie ustala się czas naświetlania i ISO,  a przysłona dobierana jest automatycznie
  • M – tryb manualny, gdzie wszystkie parametry ustalamy sami

W dobrych warunkach oświetleniowych tryb półautomatyczny wystarczy, aby zdjęcie było poprawnie naświetlone, a dodatkowo nie zaskoczy nas błysk flesza ani duża ilość szumu. Priorytet przysłony dotyczy głębi ostrości i właściwie przy fotografii komunikacji jest niepotrzebny. Co innego priorytet migawki. To właśnie od czasu naświetlania zależy, czy pojazd lub całe zdjęcie nie będzie poruszone. Jeśli nie jesteśmy podparci, aparat nie jest zamocowany do statywu ani nie posiada stabilizacji obrazu to czas naświetlania dający nieporuszony obraz to czas krótszy od przedziału ok. 1/40 sekundy  dla szerokich kątów (krótkich ogniskowych) do ok. 1/400 sekundy dla małych kątów (długich ogniskowych). Jeśli używamy średniej ogniskowej (np. 80 mm dla lustrzanki APS-C) to najdłuższy czas naświetlania będzie zawierał się w tym zakresie i dla tej ogniskowej wynosił ok. 1/100 sekundy. Oczywiście krótsze czasy naświetlania takie jak 1/400, czy 1/600 sekundy upewnią nas w otrzymaniu nieporuszonego obrazu i jeśli pozwalają na to warunki świetlne to lepiej ich używać. Jednak nie można też przesadzić, aby zdjęcie nie było zbyt ciemne lub dobrana przysłona zbyt niska (np. f/3.5). Co z poruszonymi na zdjęciu pojazdami? Tutaj nie ma żelaznych reguł. Wszystko zależy od oświetlenia, prędkości pojazdu, odległości od niego oraz kierunku ruchu. Najniekorzystniejszy układ jest wtedy kiedy stoimy blisko, a pojazd porusza się w kierunku prostopadłym do osi zdjęcia (czyli po prostu jest do nas ustawiony bokiem). Jeśli pojazd dodatkowo porusza się szybko to potrzebny czas naświetlania  do zamrożenia jego ruchu może wynosić nawet 1/1000 sekundy.  Na zdjęciach widać jak zmiana czasu naświetlania na ponad dwukrotnie mniejszy pozwoliła uniknąć poruszenia Mercedesa. Dodatkowo widać inną zależność, a mianowicie większą trudność w trafieniu w wyświetlacz przy krótszych czasach naświetlania. Najlepiej zrobić wtedy kilka ujęć dla pewności. Właściwie to zawsze lepiej zrobić kilka ujęć dla pewności 🙂 To na szczęście jest darmowe.

Czas naświetlania 1/160 s

Czas naświetlania 1/400 s

 

 

 

 

 

 

Wszystkie 3 opisane wyżej tryby mają pewną wadę. Co najmniej jeden parametr ekspozycji zależy od pomiaru światłomierza. W dobrych warunkach oświetleniowych (np. gdy mamy Słońce za plecami) światłomierz działa zazwyczaj w porządku. Ale w trudniejszych warunkach może zawieść. Jaka jest na to rada? Wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć używać trybu manualnego. Pełna kontrola nad parametrami zrzuca odpowiedzialność za dobrze naświetlone zdjęcie tylko i wyłącznie na nas. Jak już pisałem, o zależnościach  między parametrami można znaleźć wiele informacji, więc nie będę się o tym rozpisywał, a jedynie dorzucę link do poradnika. Dorzucam także link do 2 symulatorów, gdzie możemy oglądać efekty kombinacji parametrów. Raz dwa. Ale oczywiście symulatory nie zastąpią obycia z prawdziwym aparatem i trzeba wykonać setki zdjęć zanim dobrze wyczuje się parametry oraz będzie się je ustawiać z głowy dla danych warunków oświetleniowych. A za nim tak się stanie? Ustawiamy parametry, robimy zdjęcie, wyszło za ciemne, to np. zwiększamy czas naświetlania, cyk, jeszcze za ciemne, to zmniejszamy wartość przysłony, cyk, dobre!  Jeśli chodzi o ustawianą przysłonę to zazwyczaj powinna się ona zawierać w przedziale od f/5.6 do f/8, ponieważ w tym przedziale zdjęcie jest ostre, a nie wymaga dłuższych czasów naświetlania.

Skomplikowane to wszystko? Na początku pewnie tak. Czy tak naprawdę warto używać zawsze trybu manualnego? Tutaj zdania są podzielone. Osobiście używam go zawsze, ale znam fotografów, którzy używają głównie trybu półautomatycznego. Z prostego powodu. Jest to po prostu wygodniejsze. Nie trzeba co chwilę zmieniać parametrów w zależności od chwilowych warunków świetlnych. Jeśli chodzi o poprawne naświetlenie zdjęcia to pewne udogodnienie mają właściciele aparatów posiadających wizjer cyfrowy. Patrząc przez niego od razu wiemy jak będzie wyglądać wykonane zdjęcie z aktualnymi parametrami ekspozycji, które zostały pomierzone lub ustawione przez fotografa.  Nie musimy więc robić zdjęć, aby korygować ekspozycję. Do tej pory uważam to za największą zaletę mojego starego Fujifilma S5800.

Decyzję na temat tego jakiego trybu używać, każdy musi podjąć sam. Jednak jeśli zdecydujemy się nad tryb półautomatyczny to doradzałbym przełączanie się czasem na manual jeśli warunki są niekorzystne (zdjęcia przed zmierzchem lub pod Słońce). To pozwoli nam uniknąć tych paskudnych poruszeń. A co jeśli nasz aparat w ogóle nie posiada trybów PASM? Cóż, doradzam wtedy po prostu kupno nowego sprzętu. Nie musi być to lustrzanka.  Tania małpka to wydatek ok. 300 zł.


The Photographer’s Ephemeris

Mój pierwszy wpis poświęcony będzie małemu, niepozornemu programowi, który jest ogromnie przydatny dla fotografa właściwie każdego rodzaju. Mamy pomysł na ciekawy kadr, ale po dojechaniu na miejsce okazuje się, że musielibyśmy robić ujęcie pod słońce? Z programem TPE już zawsze będziemy mogli dostosować porę zdjęć do światła jakie chcemy. Okno TPE składa się z Google Maps oraz kalendarza.

Umieszczając znacznik w dowolnym miejscu na świecie możemy poznać pozycję Słońca i Księżyca w trakcie ich wschodu i zachodu w dowolnym dniu.  Ale to nie wszystko! Najbardziej interesujące są możliwości jakie daje nam przycisk „Details”. Po jego kliknięciu dla danego dnia pokazuje się oś czasu. Jeżdżąc po niej suwakiem można oglądać pozycję Słońca i Księżyca w ciągu doby.

I tu dopiero zaczyna się największa przydatność dla fotografa, gdyż bardzo prosto można sprawdzić, w którym kierunku oraz na jakiej wysokości będzie padać Słońce w miejscu i czasie, który nas interesuje. Kierunek, z którego świeci Słońce oznaczony jest cienką pomarańczową kreską. Patrząc odwrotnie można określić najlepszą porę dnia na fotografowanie „ze światłem” w danym miejscu, co często przydaje się np. przy foceniu pociągów na szlaku.

W tym przypadku najlepszą porą na zdjęcia pociągów jadących w lewą stronę okna, stojąc na rampie, będzie czas tuż przed zachodem Słońca, gdyż wtedy światło będzie padać ukośnie na skład oświetlając jego przód oraz bok.

TPE ma także kilka dodatkowych funkcji jak na przykład określenie długości i przewyższenia między dwoma punktami, czy zapamiętywanie miejsc ustawiania znacznika. Program można ściągnąć za darmo z jego oficjalnej strony www.photoephemeris.com w wersji na PC i Maca, Androida oraz iOS.